#27 Śniadanie z Agą i ta polska biurokracja… | 36 tydzień ciąży

W minionym tygodniu…

…dostałam dodatkowe informacje z ambasady polskiej w USA. Okazało się, że sam proces umiejscowienia świadectwa ślubu w polskich księgach to czas, w którym musiałabym ogarnąć tłumaczenia dokumentów + zatwierdzenie tłumaczenia przez konsula (nie wiem, ile to mogłoby potrwać) + wysłanie tego wszystkiego do ambasady w Waszyngtonie i później + „MINIMUM 3 miesiące” czekania. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co oni robią z zaledwie czterema dokumentami przez taki okres czasu? Wiecie co, powiem Wam szczerze, co o tym myślę – to jest wręcz niedorzeczne. Czy załatwianie czegokolwiek w polskich urzędach zawsze musi zajmować wieczność i zawsze musi być tak skomplikowane? Po umiejscowieniu tegoż dokumentu musiałabym złożyć papiery o wyrobienie nowego paszportu, który wyrabiany jest w Polsce, co zajęłoby dodatkowe minimum 2 miesiące. Nie będę się w to bawić, bo nie mam ani czasu, ani ochoty. Poczekam sobie aż będę miała obywatelstwo tutaj i wyrobię sobie amerykański paszport.

…nagrałam drugi filmik na YouTube! Teraz tylko to trochę obrobić i dam Wam znać, jak będzie gotowy.

…wspominałam Wam o zdjęciach z naszej sesji, więc dzisiaj Wam je pokażę :)! Wiadomo, że nie wszystkie, ale wybrałam kilka moich ulubionych. No ciut więcej niż kilka, ale nie było to łatwe. Oto one… Btw, Nate dostał ten sweter ode mnie na Gwiazdkę :D.

Maternity-2

Maternity-19

Maternity-53

Maternity-92

Maternity-96

Maternity-136

Maternity-145

Maternity-149

Maternity-166

Maternity-193

Maternity-244

Maternity-262

Maternity-264

Maternity-289

Maternity-297

Maternity-325

Maternity-332

Maternity-338

Maternity-345

Maternity-377

Maternity-386

 

Do obejrzenia

Tym razem nic, bo macie dużo zdjęć powyżej!

 

Piosenka tygodnia

Bez zbędnych tłumaczeń… Po prostu, Adam <3 
 

Blog

Jakby ktoś nie widział mojego poprzedniego postu, to zapraszam!

Weganizm i ciąża – z czym to się wiąże?

I małe wspomnienia sprzed dwóch lat…

What happens in Vegas, stays in Vegas!

 

W internecie

Leo wszędzie, aaaaaa!!!! Dobra, sama jestem ciekawa czy dostanie tego Oscara. Gdy to piszę, jest godzina 7:24pm, czyli jeszcze nic nie wiadomo. Przypuszczam, że będzie wiadomo, zanim ustawię datę publikacji… Ale na pewno tego już tutaj nie dodam, bo lecę spać. Ciekawe, ciekawe.

 

***

 

36 tydzień ciąży

 

Dziecko: będzie tyć ok. 200 g tygodniowo aż przyjdzie na świat, w tym tygodniu waży znacznie powyżej 2,5 kg – to są jednak średnie, bo wiadomo, że są dzieci, które ważą i 5 kg w chwili narodzin. Mięśnie w policzkach się rozwijają! I odkłada się w nich tłuszczyk. Ogólnie teraz rozwój każdego dziecka jest już bardzo indywidualny i jak niektóre są już gotowe do przyjścia na świat, tak inne potrzebują jeszcze kilka tygodni.

Jak się czuję? Bez jakichś większych zmian w tej kwestii. Niecierpliwie czekam czasu, aż będę miała więcej energii.

Waga? Znowu zapomniałam się zważyć.

Jedzenie? Ostatnio mam jakoś tak dziwnie z jedzeniem, bo mam takie wrażenie, że jestem głodna (albo nawet nie tylko wrażenie, bo ssie mnie w żołądku), ale z drugiej strony jakoś niespecjalnie mam na nic ochotę, bo czuję się pełna…

Brzuszek? Jest totalnie wypięty do przodu. Moje ciążowe bluzki są za krótkie!

12809921_10204567719671578_737029638_o

Rozstępy? Brak.

Spanie? Strasznie ciężko mi się zasypia, bo nie mogę znaleźć wygodnej pozycji! A że w nocy wstaję z 3 razy do toalety, to dodatkowe 3 razy mam problemy z zaśnięciem. Weekendy lubię dlatego, że rano nic mnie nie budzi i mogę odespać te kilka godzin z nocy.

Humorki? Powiem Wam, że zaczynam się stresować porodem i w ogóle. Nie mam pojęcia czego się spodziewać i to mnie najbardziej przeraża. To znaczy, mam wiedzę teoretyczną i możecie mnie przepytać z czegokolwiek, a ja zdam na 5 i jeszcze Was zaskoczę na 6 ;), ale gdzie teoria, a gdzie praktyka… Myślę sobie o wielu różnych opcjach, wyobrażam sobie wszelkie możliwe scenariusze i w sumie za każdym razem kończą się dobrze (wizualizacje – polecam!), ale jednak nadal jakieś tam obawy są. Ciekawa jestem tego wszystkiego. Najbardziej mnie stresuje to, że nie mam pojęcia, kiedy się cokolwiek stanie! I proszę, nie mówcie mi, żebym się nie stresowała, i że wszystko będzie dobrze, bo to i tak nic nie da, a poza tym nikt nie wie, jak będzie ;).

Inne objawy? Troszkę mi drętwieje prawa noga i ręka, co ma dla mnie sens, bo moja mała jest po prawej stronie najczęściej i jak mi czasem naciśnie na nerw, to aż mi łzy do oczu napływają…

Coś innego godnego zanotowania? Byłam u lekarza i okazało się, że mam 1cm rozwarcia, co mnie podekscytowało nieco, nie ukrywam. WIEM, że to nie świadczy o prawie niczym, bo równie dobrze mogłam mieć ten 1cm i 2 tygodnie temu i o tym nie wiedzieć, ale jak teraz wiem, to tak jakoś mi fajnie, bo wiem, że coś się tam dzieje :). Zanim się dowiedziałam o rozwarciu, zapytałam czy powinnam się teraz jakoś spodziewać, że dziecko mi opadnie niżej (tutaj mówi się „baby drops” – nie wiem, jak się na to mówi w Polsce, sorry), czyli że wejdzie sobie główką w moją miednicę, bo wiele razy czytałam i słyszałam, że kobiety czują ten moment i po prostu byłam ciekawa. Od jakiegoś czasu miałam takie dziwne parcie gdzieś tam na dole w środku i miałam wrażenie, że mój brzuch jest trochę niżej, ale nie byłam pewna i w sumie żadnego opadania nie czułam. Okazało się, że oczywiście mała już jest o wiele niżej, co też mnie ucieszyło! Tym razem widziałam inną osobę, bo chcę, by każdy lekarz zobaczył mój plan porodu no i od tej doktor również usłyszałam, że myśli, iż nie będę miała żadnego problemu z porodem, bo moje ciało „jest do tego stworzone”, cokolwiek to znaczy. Mój doktor prowadzący powiedział mi to samo. Cóż, wiedzą, jak podnieść człowieka na duchu :D.

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Domi

    Fantastyczna sesja, na widok szczęśliwych rodzin automatycznie robi mi się banan na twarzy. 🙂
    Zwróciłam uwagę na piękny pierścionek, czy to taka nietypowa obrączka?

    • Aga

      Dzięki! 🙂
      Noszę pierścionek i obrączkę na jednym palcu, ale w sumie na fotach bardziej widać pierścionek 🙂

  • O jeny, faktycznie tak jest, że w Polsce toniemy w papierach. Ostatnio przekonałam się, ile pierdół ma do uzupełnienia pielęgniarka w szpitalu… masakra! A wszyscy myślą, że te babeczki to siedzą sobie w kanciapie i popijają kawkę! Wręcz przeciwnie…

    Sesja przepiękna, widać, że jesteście bardzo szczęśliwi. I bardzo mnie to cieszy, też chcę stworzyć kiedyś taką super rodzinkę 🙂 Pozdrowienia dla Was!

    • Aga

      Nie mam pojęcia, jak wygląda praca pielęgniarki, ale zdecydowanie jestem w stanie uwierzyć na słowo a’propos tego, ile macie roboty z papierkami!!
      Dzięki :))

  • Laura

    To mnie zawsze denerwuje w Polsce, papiery nas zawalają, dla tych wszystkich urzędów itp. ważniejsze są te dokumenty niż skrupulatne załatwienie sprawy, ludzie się zaharowują wypełnianiem bez rezultatu…

    Piękne maternity photos, kocham je oglądać! I piękna rodzinka 🙂 Sama nie mogę się doczekać aż nas poinformujesz, że Twoja mała jest już na świecie, ale Ty na pewno cieszysz duuuużo bardziej 😉
    Pozdrawiam x

    • Aga

      Oj to prawda, mnóstwo niepotrzebnego wypełniania i czekania… Jakby wszystko było prostsze, to każdy byłby zadowolony, łącznie z pracownikami urzędów.
      Dzięki 🙂 Też nie mogę się doczekać aż Was poinformuję!!

  • Majka

    Nie boisz się ze „you will poop on the table”? Mój termin porodu jest za dwa tygodnie i spać nie mogę bo nie wyobrażam sobie tego przy moim małżonku. Przeczytałam wiele stron na ten temat i niestety zdarza się to prawie zawsze 🙁

    • Aga

      Nie, ja się tego w ogóle nie boję. Ogólnie to nie mam zamiaru leżeć na łóżku, więc jakby coś, to wszystko pójdzie na podłogę 😉 Masz rację, że zdarza się to prawie zawsze, ale baaaardzo wiele osób nie ma o tym w ogóle pojęcia, bo po pierwsze mało kto o tym kiedykolwiek mówi (a szkoda), a po drugie pielęgniarki robią genialną robotę ze sprzątaniem i zbierają wszystko, zanim ktokolwiek zauważy. No a kobieta w bólu i w tym uczuciu rozpierania wszystkiego nawet nie zdaje sobie z czegoś takiego w ogóle sprawy.
      Rozumiem doskonale to, że się tego boisz, bo nie oszukujmy się, ale ogólnie temat wypróżniania się – tak samo jak i puszczania bąków czy bekania – jest tematem tabu i to tak bardzo, że samo rozmawianie o tym (nawet z lekarzem) jest krępujące dla mnóstwa ludzi, a co dopiero cała reszta.
      Powiem Ci, że trochę się zmartwiłam po przeczytaniu Twojego komentarza, bo skoro tak bardzo Cię to teraz męczy to bardzo możliwe, że będzie Ci to siedzieć w głowie w czasie porodu i wtedy bardzo ciężko będzie Ci się rozluźnić i o wiele trudniej będzie dziecku się wydostać, bo będziesz spięta. Mam jednak nadzieję, że się mylę!! Ale obawiam się, że samo to nie minie.
      A rozmawiałaś może z mężem o tym? Nie pytam oczywiście o żadne szczegóły, tylko chodzi mi o to, że według mnie taka otwarta rozmowa bardzo by pomogła.

  • Zaniedbałam się trochę ostatnio z moim blogiem i z innymi również… ale już nadrabiam!

    Super zdjęcia, a Alicia jak wyrosła!

    Co do weganizmu… cały czas z tym walczę. Mięsa praktycznie nie jem, czasem kurczaka. Kiedyś rzuciłam całkowicie na jakiś czas, ale powróciłam. Chciałabym się przestawić, również ze względów etycznych, ale coś opornie mi to idzie! Sama nie wiem dlaczego… zbyt dużo wyrzeczeń?! Może jakieś wewnętrzne lenistwo, jeśli chodzi o czas i pieniądz przy wyborze odpowiednich produktów?! Ile Ci zajęło, czasu, nerwów i ogólnie, na takie przestawienie się i przyzwyczajenie się?!

    • Aga

      No, musimy jej kupić nowe ciuchy, bo wszystkie jej spódnice są za krótkie 😀
      A z jakiego powodu powróciłaś do jedzenia kurczaka, jeśli można wiedzieć? Nie mam pojęcia, jaki jest powód u Ciebie, naprawdę. Obawiasz się może tego „co ludzie powiedzą”?
      Wiesz co, u mnie to było raczej dość nagłe. Mleko krowie przestałam pić z dnia na dzień, bo, jak pisałam, mega mnie to wszystko obrzydziło. Jeśli chodzi o nabiał, to najpierw zaczęłam zmniejszać ilość serów i tak dalej, a po niedługim czasie (2 tyg?) całkowicie odstawiłam. Spowodowane było to tym, że strasznie wsiąkłam w temat i nie było odwrotu. Najlepiej jest jednak przestawiać się stopniowo, czego ja nie zrobiłam – przyznaję :P, cbo takie nagłe zmiany mogą być szokiem dla organizmu. Może jakbyś to tak sobie rozłożyła właśnie stopniowo, to byłoby łatwiej? Miałabyś czas na poczytanie o składnikach, na ogarnięcie co będziesz jeść, czego nie, jak szukać, gdzie, za ile i tak dalej…
      Ja nie straciłam żadnych nerwów. Nie uważam, bym straciła czas, ale trochę go poświęciłam. Na początku było trudno, gdy czytałam składy różnych produktów, a już szczególnie, że wszystko jest po angielsku i niektóre słowa są dziwne :P, ale w moim przypadku to szybko poszło. Wydaje mi się, że zawsze idzie szybko, jeśli się chce :).

  • Załatwianie spraw urzędowych w Polsce naprawdę zajmuje dużo czasu. czasem człowiek traci już nerwy na te urzędy ,wypełnianie dokumentów chodzenie to tu ta tam.
    Piękne fotografie. Widać na nim jaką szczęśliwą rodzinka jesteście. Życzę dużo zdrówka dla ciebie i małej . Buziaki 🙂 .Pozdrawiam :).
    Ps. Nie mogę się doczekać aż pokażesz zdjęcia malutkiej i napiszesz jak ma na imię.

    • Aga

      Widzę, że każdy po kolei ma bardzo podobne doświadczenia z urzędami ;).
      Dzięki! Fajnie, że Ci się podobają. I ja też nie mogę się doczekać :))

  • Mimbla

    Uśmiechałam się oglądając zdjęcia, Wasze szczęście aż bije po oczach 😉 I dobrze ! 🙂
    Aga, mam wrażenie, że ostatnie tygodnie ciąży złagodziły Ci rysy twarzy. Ślicznie wyglądasz.
    A ‚propos porodu: dasz radę, bo jak nie Ty to kto? https://www.youtube.com/watch?v=FG1c7NeofXU

    • Aga

      Super, że się podobają 🙂 O, serio? Moja ciocia twierdzi, że wyglądam o kilka lat młodziej.
      Oby! 🙂

  • Olga

    Z gory przepraszam za brak polskich znakow..
    Aga, masz rodzicow w Polsce? Jak tak to ich popros o pomoc z umiejscowieniem aktu slubu. Troche to czasu zajmie, ale na pewno mniej niz przez ambasade.
    Ja wyslalam mojej mamie: marriage licence wraz z apostille, wniosek o wpisanie zagranicznego aktu malzenstwa do polskich ksiag stanu cywilnego, upowaznienie dla mojej mamy (podpisany przez malzonkow), akt urodzenia malzonka. Moja mama zabrala dokumenty do tlumacza i byly juz przetlumaczone na drugi dzien. Zaniosla wszystko do Urzedu Stanu Cywilnego (tam wziela i zalaczyla takze moj akt urodzenia). Gdy wszystko bylo juz gotowe, zadzwonili do mojej mamy i ona mi to wyslala 🙂
    Wyslanie dokumentow do Polski – okolo 7 dni
    Przygotowanie polskiego aktu malzenstwa przez USC – okolo 3 tygodni
    Wyslanie aktu malzenstwa do Ameryki – okolo 7 dni
    Czyli powinno to zajac miesiac i tydzien. Mi to zajelo troche dluzej, bo to apostille nie wyslalam za pierwszym razem, a potem sie jeszcze okazalo ze upowaznienie musi byc podpisane przez meza tez..
    Ale dokument juz mam w rekach, teraz tylko do Ambasady po paszport 🙂
    PS. Piekne zdjecia 🙂

    • Aga

      Nie, właśnie nie za bardzo mam w Polsce osobę, którą mogłabym o to poprosić :/ Ale faktycznie 3 tygodnie, a 3 miesiące to ogromna różnica! Fajnie, że tak Ci się to udało 🙂 Daj znać, ile będziesz czekać na paszport, bo ciekawa jestem.

  • Piękne te zdjęcia są ! 🙂

    • Aga

      Dzięki :)))