Weganizm i ciąża – z czym to się wiąże? – Cz. 1

Mimo tego, że żyjemy w czasach, gdy zdecydowana większość społeczeństwa ma dostęp do wszelkich książek, publikacji, internetu, itp., temat weganizmu nadal wzbudza kontrowersje u wielu. A jak mówi się o kobiecie, która jest w ciąży i jest weganką lub/i o dzieciach na diecie wegańskiej od urodzenia, kontrowersje są jeszcze większe. Nasuwa mi się tutaj pytanie – dlaczego kobiety w ciąży, które są wegankami, są często wyzywane od głupich, oskarżane o to, że nie obchodzi ich własne dziecko, że niszczą zdrowie nie tylko sobie, ale też dziecku i tak dalej, natomiast kobiety w ciąży jedzące chociażby w McDonald’s nie wzbudzają żadnych tego typu emocji?

Pamiętam, że bardzo dawno temu pisałam, że planuję dodać taki post i przyjęło się to z aprobatą z Waszej strony. Przez ten cały czas dostałam naprawdę sporo wiadomości z pytaniem, które brzmiało mniej więcej tak: Aga, co ty tak w ogóle jesz? Padały też inne pytania, na które odpowiedziałam w mailach, ale dodam je też tutaj, by dosięgnęły większej ilości osób. Jako że ten post jest dość ważny to nie chciałam załatwiać go po łebkach, nie chciałam przepisywać książek ani brzmieć jakbym dawała Wam wykład na uczelni. Chciałam, by większość była moja z uwzględnieniem jakichś tam cytatów, by nie być gołosłowną. Od dłuższego czasu robiłam też zdjęcia tego, co jadłam, by później wybrać te najfajniejsze i powrzucać je tutaj. W ten sposób niedowiarki przekonają się, że ja wcale nie jadę na samej sałacie!

Przed przejściem do sedna sprawy chciałabym zaznaczyć, że moja dieta nie jest najzdrowszą dietą na świecie, więc jeśli chcecie pozbyć się wszelkich „szkodliwych” składników, to raczej nie sugerujcie się tym, co tu zobaczycie aż tak. Lubię i jem sporo owoców i warzyw. Jem chleb razowy, makaron ryżowy lub też warzywny i inne pełnowartościowe i zdrowe produkty, ale lubię też ciasta, lody czy fast foody, więc i na to sobie pozwalam, gdy mam ochotę. Osobiście nie jestem „gluten free”, reszta mojej rodzinki też nie. Używamy białej mąki, białego cukru czasem, nawet soli! Generalnie uwielbiam jeść i wyznaję zasadę, że jedzenie powinno być przyjemnością i tak też jest w moim przypadku, więc nie zobaczycie mnie męczącą się nad liczeniem kalorii. A czytanie składów na opakowaniach produktów mnie nie męczy.

Ostatnia rzecz: nie, nie skończyłam studiów pedagogicznych / weterynaryjnych / dietetycznych / medycznych / żadnych innych. Wiedza, którą się z Wami tutaj dzielę została nabyta przeze mnie samą poprzez czytanie różnych książek, artykułów, badań; oglądaniu przeróżnych filmików oraz filmów dokumentalnych; obserwowaniu własnego organizmu i jego reakcji na różne zmiany. Nie uważam się za ekspertkę i zdaję sobie sprawę z tego, że nie wiem wielu innych rzeczy.

To teraz do sedna! Ten post na pewno podzielę na dwie części i w pierwszej chciałam przedstawić Wam podstawy, jeśli chodzi o moją osobę, byście wiedzieli o co tu właściwie chodzi :). Tak więc na pierwszy rzuc lecą pytania od Was…

 

  1. Wcześniej byłaś szczupła, ale po przejściu na weganizm schudłaś chyba jeszcze trochę. Czy to prawda?

To prawda. Ja generalnie nigdy nie miałam problemu z wagą, więc to jest jedna sprawa. Nie wiem natomiast czy to spowodowane jest genami (w mojej rodzinie zdecydowana większość jest szczupła), czy może tym, że nie jem mięsa od ok. 13 lat, czy wszystko na raz…

Nie jedząc mięsa oraz nabiału nie dostarcza się do organizmu tego mega niezdrowego tłuszczu oraz innych obrzydlistw, które odkładają się w tzw. boczkach i wszystkich innych miejscach, gdzie nie powinno tego być przez co ludzie nie tylko tyją, ale też mają przeróżne problemy zdrowotne, jak np. zawały serca, cukrzyce, itd. Dlatego weganie w zdecydowanej większości przypadków są szczuplejsi niż ci, którzy jedzą produkty pochodzenia zwierzęcego i bardzo często nawet nie muszą się o to starać i nie muszą być na dietach i mieć treningów, by schudnąć, bo są po prostu szczupli.

Według mnie trzeba jednak pamiętać, że weganizm nie powinien być traktowany jako sposób na schudnięcie, jeśli po osiągnięciu swojego zamierzonego efektu wróci się do swoich dawnych przyzwyczajeń, czyli jedzenia mięsa i nabiału, bo to zwyczajnie nie ma sensu i totalnie mija się z celem.

Poza tym, zdaję sobie sprawę z tego, że są przypadki ludzi, którzy twierdzą, że weganizm zniszczył im życie i zdrowie, bo doprowadził ich do anoreksji i tak dalej, więc nagrywają filmiki na YouTube czy też piszą obszerne artykuły o tym, jakoby dieta ta była śmiercionośna i by ostrzec innych, żeby nawet nie myśleli o odstawieniu produktów odzwierzęcych. I tak, oczywiście że można doprowadzić się do anoreksji jedząc wegańsko, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy nie ma się kontroli nad niczym oraz nie posiada się żadnej wiedzy. Ludzie, którzy opowiadają o takich przypadkach zwyczajnie odstawiają wszystko pochodzenia zwierzęcego i lecą na samych owocach i warzywach, co raczej nie dostarcza im odpowiedniej ilości pożywienia, prawda? Oczywiście istnieje kilka rodzajów weganizmu, które wykluczają jedzenie jakichkolwiek przetworzonych produktów oraz rzeczy poddanych obróbce termicznej, czyli je się tylko surowe rzeczy, i na tym również można się zdrowo odżywiać i nie mieć żadnych problemów, ALE tylko wtedy, gdy ma się wiedzę na temat tego, jak jeść.

 

  1. Skąd bierzesz witaminy i przede wszystkim białko, które tak bardzo potrzebne jest nie tylko tobie, ale też rozwijającemu się w tobie dziecku?

Witaminy, minerały i inne fajne rzeczy znajdują się we wszystkim. Tak samo białko! Warzywa, owoce, makarony, ryż, kasza, orzechy, fasole, kiełki, tofu, mleka roślinne i tak dalej – wszystko to ma wartości odżywcze i jednocześnie nie dostarcza do organizmu niezdrowego tłuszczu, hormonów, ropy, krwi i innych obrzydlistw, jakie dostarczane są z mięsem, jajkami czy nabiałem. Produkty z wysoką zawartością białka to np. szpinak, ziemniaki, awokado, kiwi, orzechy nerkowca, pestki dyni, fasole – przyjmowanie tego typu rzeczy warto więc zwiększyć, gdy chce się przytyć czy też gdy jest się w ciąży. W internecie jest sporo tabelek z wartościami odżywczymi, są też porównania do mięs i nabiału, więc z łatwością sobie je znajdziecie, jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej.

Chciałabym zauważyć, iż wiele osób ma błędne pojęcie dotyczące tego, ile białka ludzie tak naprawdę potrzebuja i myślą, że potrzebujemy nie wiadomo jakich jego ilości, wiec wpychają w siebie jak najwięcej, co nie do końca ma sens. Wiele osób myśli też, że jak jest się aktywnym fizycznie to trzeba przyjmować więcej białka, bo inaczej mięśnie się nie rozwiną, więc nie dość, że faszerują się nabiałem i mięsem, to dodatkowo stosują odżywki – co również jest totalną i niepotrzebną skrajnością. Wiecie, że są kulturyści weganie? Co więcej – wiecie, że są kulturyści weganie, którzy nie stosują odżywek? Wiecie też, że ja tańcząć na rurze codziennie i będąc weganką nie miałam żadnych problemów z poziomem energii, a moje mięśnie jak najbardziej się rozwijały i nie zażywałam żadnych odżywek? Poza tym, warto pamiętać, że organizm człowieka nie magazynuje białka, więc cały jego nadmiar jest szybko rozkładany produkując przy okazji dodatkowe węglowodany, które również nie są potrzebne, więc i one są rozwalane, a w efekcie tego wszystkiego nasza wątroba jest obciążona i zużywamy więcej energii.

Nie tak dawno pewna osoba powiedziała mi, że pewnie zaraz kości zaczną mi się łamać… Pomyślałam wtedy, że w życiu miałam złamany lewy nadgarstek dwa razy, prawy skręcony, zwichnęłam sobie też kostkę… dwa razy. Wszystko to stało się, gdy byłam dzieckiem, a więc jadłam i mięso, i nabiał.

Co więcej, mleko matki jest najlepszym i najzdrowszym pokarmem dla dziecka od urodzenia przez dość długi czas w okresie jego najintensywniejszego rozwoju w całym życiu! Nawet tej matki, która jest weganką.

 

  1. Jak twój ginekolog zareagował, gdy dowiedział się, że jesteś weganką, kiedy byłaś już w ciąży?

Zareagował bardzo normalnie, nie miał żadnych zastrzeżeń ani nic. Powiedział, że to bardzo zdrowy styl życia i oby tak dalej. Nie wpadł w panikę i nie kazał mi robić dodatkowych badań krwi, by sprawdzić czy aby na pewno JEM. Pamiętacie ten przykład z McDonaldsem z pierwszego akapitu w poście? To był przykład mojego lekarza. To, że w ciąży nie przytyłam kilkudziesięciu kilogramów też na pewno w jakimś stopniu zawdzięczam temu, że odżywiam się w taki sposób, chociaż – jak już wspomniałam – nie odmawiam sobie czegoś słodkiego czy pizzy, jeśli mam ochotę. Co więcej, nigdy nie miałam złych wyników badań krwi – nawet po przejściu na wegetarianizm, później weganizm i NAWET w czasie ciąży, która jest w końcu okresem zwiększonego zapotrzebowania na wiele składników odżywczych. Moje dziecko od samego początku rozwija się całkowicie zdrowo i w odpowiednim tempie. Był nawet okres, gdy było większe niż „powinno”, co raczej nie świadczy o braku czegokolwiek.

 

  1. Przeszłaś na weganizm, bo nie lubiłaś mięsa czy z innych powodów?

Jak już wspomniałam, mięso przestałam jeść baaaardzo dawno temu i wtedy podyktowane to było głównie tym, że zwyczajnie mi nie smakowało. Przez jakiś czas jadłam tylko kurczaka, natomiast to również odstawiłam. Nigdy nie lubiłam ryb (poza tym ryby to też mięso), więc nie jadłam ich z tego właśnie powodu. Napisałam „głównie”, bo już wtedy, jako dzieciak, jakoś wpadł mi gdzieś w ręce film, w którym pokazane było, jak traktowane są zwierzęta, co bardzo na mnie wpłynęło od razu. Później przez długi czas właściwie nic nie robiłam w tym kierunku. Nie jadłam mięsa, ale dalej jadłam nabiał i jajka. Dopiero po przylocie do USA Nathan (który przestał jeść mięso „na miesiąc” po moim przylocie, by zobaczyć jak to jest, a teraz również jest weganinem) powiedział mi, że nie pije krowiego mleka i wyjaśnił dlaczego, co sprawiło, że sama od razu przestałam, bo tak mnie to obrzydziło, że teraz sam zapach mnie odrzuca. Po samym odstawieniu mleka krowiego nie miałam już więcej problemów z tym okropnym uczuciem wzdętego brzucha, który miałam wcześniej! I Alicia przestała narzekać na bóle brzucha. Wtedy zaczęłam więc dowiadywać się więcej, zaczęłam oglądać dokumenty, czytać filmy i tak dalej. W chwili obecnej weganką jestem ze względów zdrowotnych, etycznych oraz ze względu na środowisko. Swoją drogą, mój weganizm nie ogranicza się tylko do pożywienia, ale też do np. produktów używanych w domu do czyszczenia, ciuchów czy też wszystkich kosmetyków, jakich używam.

Kilka lat temu ktoś mi powiedział: „jeśli nie jesz mięsa tylko ze względu na zwierzęta, to jest to mega głupi powód”. Wtedy nie do końca miałam odwagę odpowiedzieć cokolwiek i przyznałam rację. Teraz uważam, że ten powód jest tak samo ważny, jak np. zdrowie, więc cofam to, że się z tym zgodziłam! Nasuwa mi się też taka myśl – jak można mówić, że kocha się zwierzęta i jedną ręką głaskać psa, a drugą trzymać widelec z kawałkiem krowy, który zaraz się zje? Sorry, według mnie to jest totalna hipokryzja.

 

  1. Nie tęsknisz za niczym, co jadłaś wcześniej?

Nie :). Jeśli mi się czegoś zachce, to z łatwością można to zrobić w wersji wegańskiej.

 

  1. Co, jeśli zachce ci się np. sernika? Ja nie mogłabym żyć bez sera!

To sobie go upiekę lub kupię! Właściwie wszystkie produkty mają swoje zamienniki w wersji wegańskiej – kiełbasy, szynki, wszelkie rodzaje serów, mleka, ciasta, itp. – większość smakuje tak, jak ich prawdziwe wersje. Jakiś czas temu zrobiłam sernik z wegańskiego serka i smakował identycznie, jak sernik, do którego byłam przyzwyczajona wcześniej, a chciałabym zauważyć, że sernik zawsze był moim ulubionym ciastem. Nathan z Alicią również się zachwycali. Sernik można też zrobić z tofu, ale tego jeszcze nie próbowałam.

Chciałabym tu przy okazji dodać, że robiłam pewne eksperymenty w kuchni przy robieniu ciast, ciasteczek, muffin, ciasta do pizzy, naleśników, pierogów i wielu innych rzeczy. Mianowicie, każdy przepis, jaki znajdziecie w internecie podaje, że trzeba dodać jajko/jajka. Jeśli chodzi o wersję wegańską, to jajka można zastąpić np. specjalnym zamiennikiem do kupienia w sklepie, bananami, musem jabłkowym, siemieniem lnianym i kilkoma innymi produktami. ALE! Sęk w tym, że ja robiłam mnóstwo rzeczy bez żadnych zamienników jajek i… wszystko wychodzi dokładnie tak samo. Nasuwa się więc pytanie – po co te jajka?!

Wiele osób zastanawia się – skoro jesteś weganką, to dlaczego jesz tego typu produkty, które smakują, jak prawdziwe?! Cóż, po pierwsze – bo czasem mam ochotę i mogę ;). Po drugie – bo mi wiele rzeczy smakuje, ale smak to zupełnie inna sprawa. Zauważcie, że samo mięso nie ma smaku i sprawdźcie sobie, co mówi większość ludzi na diecie, którzy jedzą kurczaka gotowanego na parze bez żadnych dodatków – że jest „obrzydliwy”. Smak nadaje obróbka termiczna w oleju czy czymś tam, wszelkie dodatki, przyprawy, panierka i tak dalej. Chętnie więc wrócę do tego tematu rozmawiając z kimś, kto żywi się tylko surowym mięsem bez obróbki termicznej i bez żadnych dodatków, czyli tak, jak ja jem np. jabłka, truskawki lub marchewkę.

 

        7. Gdzie kupujesz jedzenie?

Wszędzie :). Naprawdę, właściwie każdy większy sklep z produktami spożywczymi ma w swoim asortymencie rzeczy wegańskie – Publix, Kroger, Target, Walmart, itd. A już na pewno każdy będzie miał warzywa, owoce, makarony i tak dalej. Wiele (ale nie wszystkie!) fast foodów, jak np. Taco Bell, ma opcje wegańskie – zazwyczaj trzeba po prostu nie użyć śmietany czy sera. Frytki w Chic’fil’A są wegańskie, tak samo jak ich veggie wrap. I tak dalej, i tak dalej. Jest sporo restauracji wegańskich, a nawet w tych zwykłych często mają specjalne opcje dla wegan lub zwyczajnie można z nimi porozmawiać i stworzą coś nowego lub pozamieniają kilka rzeczy. To jest bardzo łatwe!

 

To by było na tyle, jeśli chodzi o część pierwszą. W drugiej pokażę Wam zdjęcia, które robiłam, jakieś przepisy, filmiki, itp :). Jakbyście mieli jakieś dodatkowe pytania, zastrzeżenia lub cokolwiek innego, to piszcie śmiało w komentarzach lub na maila!

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Justyna

    Bardzo dużo dowiedzialam się dzięki temu postowi, przez pól roku bylam wegetarianką, niestety bylo to bardzo cieżkie, ponieważ moja rodzina nie wspomagała mnie w tym, nie miala jak kupować zamienników. Wiem że to nie jest mżadne usprawiedliwienie 🙂 Jednak gdy pójdę na studia mam zamiar znowu zrezygnować z mięsa glownie dla swojego zdrowia. Nie mogę się doczekać następnego postu z przepisami. Inspirujesz i trzymam kciuki żebyś dalej inspirowała innych do przejścia na weganizm, bo jak pokazałaś nie ma w tym NIC zlego 😉 Pozdrawiam 😉

    • Aga

      Ja przy wegetarianizmie nie miałam ŻADNYCH zamienników. Są one totalnie opcjonalne i zdecydowanie nie są niezbędne ani nawet potrzebne – bardziej chodzi tu o wygodę i takie tam :). Przy weganizmie również, ale tutaj może być trochę trudniej bez nich dla tych, którzy np. bardzo lubią ser. Inną sprawą jest to, że wiele rzeczy (np. ser z ziemniaków) można zrobić samemu w domu, co pewnie zainteresuje tych, którzy lubią gotować.
      Również pozdrawiam 🙂

  • Wychowalam sie na wsi ze zwierzetami hodowlanymi na podworku-kury, swinie, krowa. Tak zostalam wychowana, rano mleko dla cielakow potem martwa i usmazona czesc swini na talerzu. A nie-ja to teraz nazywam, kiedys bylo pij mleko bedziesz wielki i miesko zjedz ziemniaki zostaw… Nie jestem na diecie weganskiej teraz ale staram sie ograniczac jak moge produkty odzwierzece, bo wiem, ze dla mnie nie sa dobre. Na pewno sprobuje sie tak w pelni odzywiac, gdy bede w pelni samodzielna. Teraz mam czasami wyrzuty sumienia, bo nie dziwie sie moim 56letnim rodzicom ktorzy nie sa chlonni na przyswojenie tak rewolucyjnych dla nich informacji ale ja po edukacji samej siebie wiem, ze szkodze sobie i innym.
    Teraz tez zastanawia mnie wyzszosc psow i kotow nad krowa. Dlaczego glaszczesz reksia, jesz swinie i ubierasz lisa?

    • Aga

      Ja co prawda zwierząt na podwórku nie miałam, ale wychowana byłam w bardzo podobny sposób i ten tekst „chociaż mięsko zjedz, ziemniaki zostaw” pamiętam doskonale! To, że ludzie na przykład w Polsce jedzą krowy i oburzają się, gdy ktoś w Azji je psy, to tylko kwestia przyzwyczajenia i kultury. Są przecież miejsca, w których krowa to święte zwierze i nikt jej nie tknie, więc oni by się oburzali słysząc, ile krów zjada się w Europie…
      Cieszę się, że masz teraz takie podejście!

  • Za każdym razem rozbawia mnie słowo „obrzydlistwa” 🙂 ale uważam tak samo, męczą mnie trochę takie dyskusje gdy mówię, że nie jem mięsa, a ktoś pyta co jak będę w ciąży… To nadal nie będę jeść mięsa? „Oh! Ale przecież dziecko jest najważniejsze!” „Tak, dlatego nie będę jeść mięsa.”
    Ale mentalność ludzi w Polsce jest bardzo ograniczona w tym temacie.
    Ja mam problem ze znalezieniem mleka, które do kawy będzie smakować cudownie. I przez to raz na tydzień pije mleko krowie, choć jest ono dość przerażające(jak mówiłaś, bo domyślam się o czym Nathan mówił :(.)
    xoxo

    • Aga

      Niestety jest ograniczona i nadal będzie, bo bardzo dużo osób zwyczajnie nie chce nawet o tym rozmawiać. Kiedyś jedna z moich znajomych jadła parówkę i powiedziała „ciekawe, jak oni te parówki produkują”. Ja na to, że mogę jej odpowiedzieć na to pytanie, jeśli ma ochotę posłuchać. Powiedziała, że spoko, żebym mówiła i później w połowie mojego zdania przerwała mi, wrzasnęła, że obrzydzam jej jedzenie i się obraziła 😛
      Mam nadzieję, że znajdziesz mleko, które Ci podpasuje 🙂 Albo może jakaś śmietanka czy coś.

      • Ha ha ha ! No ja czasami jak myślę o tym jak nieświadomi są ludzi to aż mi ich żal.
        Ale historia tragicznie śmieszna!
        Właśnie śmietanka też nie 🙁 No ale szukam dalej, na szczęście tutaj jest łatwiej i jest wiele opcji!

      • Aga

        No… Między innymi dlatego napisałam te posty :D.
        Powodzenia w szukaniu! Musi być coś, co Ci zasmakuje.

  • Jestem co prawda wegetarianką a nie weganką, ale wiem że ceny w Polsce takich rzeczy to jednak ogromna różnica np. takiego mleka 2,40 a 12zł.. Obecnie mieszkam w Anglii i tutaj mogę takie mleka kupować przy naprawdę niewielkiej różnicy cenowej, bo nie mogę przesadzać z laktozą 🙂 jednak nie mogłabym się obyć bez jogurtów a w normalnych cenach są tylko sojowe, a ja soi akurat nie trawie w niczym.. Mięso przestałam jeść dawno temu bo przestało mi smakować, także nie wyobrażam sobie również kupować wegańskiej parówki czy kotleta nie przejdzie mi przez gardło tak samo jak sojowe nie przeszły 😀

    • Aga

      Dobrze, że w Anglii masz trochę więcej opcji! U mnie jogurty czy to sojowe, czy nie zawierające soi są w sumie w tych samych cenach. A co do produktów sojowych ogólnie to powiem Ci, że mnie zdziwiłaś nieco tym, jak bardzo nie lubisz rzeczy z niej zrobionych 😀 Ja pamiętam jak kiedyś w Polsce kupiłam sobie kotlety sojowe – były okroooooopne! I do takich kotlecików mam wstręt, to fakt.

      • Właśnie kotlety były okropne, później mama kupiła dla siostry mleko i jogurty i w nich też była wyczuwalna ta soja nie wiem jakoś nie mogę przeboleć tego smaku więc dobrze, że tu mleka typu migdałowe orzechowe też są tanie 😀 za to jogurty kokosowe to w cenie jednego bym kupiła tutaj 10 normalnych 😀

      • Aga

        Nieźle! No ale na szczęście można żyć bez soi, więc nie ma w sumie takiego problemu i oby te inne jogurty kiedyś staniały 😀

  • Stella Moss

    Świetny post, szczególnie dla nowych w tych kręgach. Czasem jednak ludzie zadają na ten temat takie pytania, że ręce opadają. Zamieściłaś przydatne informacje które są pomocne dla wielu osób 😉
    stellaveganlife.blogspot.com

    • Aga

      Dzięki! Starałam się 😀

  • xxx

    Agnieszko! Ucieszyłabym się jakbyś dodała więcej wpisów na temat weganizmu, szczególnie o karmieniu małych dzieci. Moja mama śledzi Twojego bloga i myślę, że to co piszesz o jedzeniu ma na nią duży wpływ. Sama, kiedy powiedziałam jej, że całkowicie rezygnuję z produktów odzwierzęcych, była w szoku, ale zaraz, wciąż pełna wątpliwości, odwołała się do tego, co przeczytała na Twoim blogu i jakoś ją to uspokoiło. Co prawda co jakiś czas włącza jej się jeszcze faza na szukanie w internecie wszystkich wiadomości przeciw weganizmowi i pokazywanie mi albo przemycanie czegoś w jedzeniu…:(
    Sama jeszcze nie planuję macierzyństwa, ale bardzo interesuje mnie to jak to jest z wegańskimi maluszkami.

    • Aga

      Na pewno pojawią się jeszcze jakieś posty na ten temat!
      Po przeczytaniu Twojego komentarza pomyślałam sobie, że Twoja mama szukająca informacji i dowiadująca się więcej, niezależnie od tego skąd (chociaż chętnie podesłałabym jej inne linki 😉 ) to jeszcze całkiem spoko, bo widać, że jest otwarta i chce wiedzieć więcej. Ale przemycania czegoś w jedzeniu to już totalnie nie akceptuję :(.

  • Magda

    Mozesz napisac cos wiecej nt mleka/nabialu?co taki3go powiedzial Ci Nathan?

    • Aga

      Tutaj masz info w pigułce – https://www.youtube.com/watch?v=UcN7SGGoCNI
      Daj znać jeśli nie wszystko rozumiesz, chętnie pomogę 🙂

      • Magda

        Na pewno nie wszystko….mysle ze nawet gdyby mowila po polsku to musialabym sie zastanowic co powiedziala:) ach Ci Amerykanie,spiesza sie nawet jak mowia.jesli chodzi o nie jedzenie miesa to u mnie bylo tak ze mielismy swoje zwierzeta:krowy,kury,kroliki,swinie.no i jak juz bylam bardziej swiadoma to tez zrezygnowalam z jego jedzenia bo to okrutne zjadac cos co Ci ufalo,troszczyles sie o to(karmiles,sprzatales,glaskales)ono cie rozpoznawalo( moze nie wszystkie ale krowy tak) no i nagle robisz z niego pasztet albo rosol.co do krow to z tym mlekiem tak do konca nie jest bo pamietam ze u nas cielaki pily mleko i wtedy sie jej nie doilo tylko zdajalo ale tego mleka sie nie pilo.no i nie jest tak ze one maja tylko mleko jak maja male bo sa takie krowy co nie ciela sie i maja mleko,jalowki tak sie chyba mowi. Mleko przestalam pic dosyc niedawno i to tez dlatego ze urodzilam i mala miala alergie ale nie uwazam ze jest niezbedne do budowy kosci,po prostu jak mam ochote na sernik to go jem,mysle ze wszystko co w nadmiarze szkodzi ale jak zjem cos z nabialem od czasu do czasu to raczej kosci mi nie poleca.mysle tez ze ten filmik pokazuje produkcje mleka na jakas wielka skale,moi znajomi nadal hoduja krowy i to u nich tak nie wyglada,malo tego oddaja mleko do malej mleczarni u nas w regionie (pracuje tam zreszta moj wujek) i wiem ze mleko mleku nierowne,to ma krotki termin a nie lezakuje na polkach ponad rok.Ale tak jest ze wszystkim jak cos jest na mala skale to jest jakosciowe,wielka skala zabija jakosc
        niestety takie mleczarnie tez gina i coraz mniej jest ich u nas:/to tak jak z przygotowaniem jedzenia,jak chcesz jesc zdrowo musisz miec wiecej czasu :/

      • Aga

        Haha no mówi szybko, to prawda. Ludzie u mnie się raczej nie spieszą na szczęście 🙂
        Rozumiem! Jedzenie swego rodzaju przyjaciół brzmi dość okrutnie, masz rację. W internecie są filmiki z dziećmi bawiącymi się z kurczakami i w ogóle, świetnie się na to patrzy.
        Jeśli chodzi o produkcję mleka to oczywiście w tego typu filmikach i innych dokumentach pokazują to, co się dzieje w tych większych fabrykach. W miejscach, gdzie produkują mleko, które ludzie później kupują w sklepach. Ty mówisz o małych hodowlach i to w większości przypadków jest zupełnie co innego, na szczęście! I nie uważam, żeby kości Ci poleciały, gdy wypijesz mleko czy zjesz sernik raz na jakiś czas, ale uważam, że każdy taki raz odbija się na Twoim zdrowiu w inny sposób.

  • Magda

    PS. Jaja tez jem bo nie uwazam zeby kurze dzialo sie cos zlego jak je zniesie.no i moj gienekolog jak sie dowiedzial ze nie jem miesa to „ucieszyl”ze chociaz jajka jem bo ponoc w nich jest wszystko.a Ty nie mialas niedoboru zelaza w ciazy?Niby staramy sie zdrowo odzywiac (w sensi3 wegerarianie) a te warzywa to tez sama chemia ( chyba ze Twoje wlasne) ,kiedys ogladalam program jak produkowana jest kasza gryczana:/ no i jakby tak wykluczac to niewiele jest tego co mozna zjes :/ to mnie przeraza.dlatego weganizm juz sobie odpuscilam bo jajkbym miala jeszcze zrezygnowac z jajek to juz nie wiem co bym jadla?

    • Aga

      Nie, nie miałam niedoboru żelaza w ciąży. Nie miałam żadnych niedoborów oprócz witaminy D3 po tym, jak siedziałam w domu non stop przez kilkanaście pierwszych tygodni. Moja znajoma natomiast jest teraz w ciąży i ma silną anemię, a je i nabiał, i mięso. Powiem Ci szczerze, że ja (i nie tylko ja) uważam, że większość lekarzy nie ma pojęcia o odżywianiu. Oni wszyscy uczą się z tych samych książek, a tylko nieliczni decydują dowiadywać się innych rzeczy na własną rękę. Dlatego właśnie Twój odetchnął z ulga, że jesz „chociaż” jajka. Kompletnie nie zgadzam się z nim, że w jajkach jest wszystko… Tzn. może i jest, ALE też wszystko to, czego człowiek jeść nie powinien. Mój ginekolog na szczęście ma super nastawienie i powiedział, że robię dla siebie i dziecka to, co najlepsze będąc weganką :).
      Rozumiem, że Cię to przeraża! Naprawdę, to jest całkowicie zrozumiałe. Jednocześnie mam nadzieję, że Cię to nie urazi, bo nie taki mam zamiar, ale niec orozbawiło mnie Twoje pytania, że co byś jadła nie jedząc jajek. Ja jajek nie jem od około półtora roku i nigdy nie miałam problemów z wyborem jedzenia, nigdy nie byłam głodna. Wszystko, co „wymaga” jajek można zrobić bez, łącznie z ciastami, naleśnikami itp :). Jajka można też zamienić chociażby bananami 😀

      • Magda

        Zaskakujesz :)a co z kolei jest w jajkach?chociaz nie wiem czy chce wiedziec bo naprawde je lubie:)i to mialam na mysli piszac ze nie wiem co bym jadla.Przy dziecku jak wiesz,a przy wiekszej ich ilosci to juz w ogole,liczy sie czas,a ugotowanie jajka czy usmazenie jajecznicy jest w miare szybkim sniadaniem.A w internetach to nawet polecaja jedzenie skorupek :O nie pokusilam sie o te eksperymenty bo troche za duzo zachodu jak dla mnie

      • Aga

        Haha okej, w takim razie nie będę nic mówić. Jak będziesz wystarczająco zainteresowana to daj znać i podeślę Ci kilka ciekawych linków :).
        Oczywiście, całkowicie zgadzam się, że przy dzieciach to trudno i zazwyczaj liczy się czas. Ja sama nie wyobrażam sobie teraz tego, że miałabym sobie gotować obiady, jakie gotowałam wcześniej, bo zwyczajnie byłoby mi szkoda tego czasu, którego mam tak mało. Dlatego super jest to, że moja aktualna dieta pozwala mi na złapanie owoców i ich zjedzenie, w większości przypadków bez żadnego przygotowania :D.
        Nigdy nie słyszałam, że ludzie polecają jedzenie skorupek…

  • sylwia

    mogłabyś podać te linki do artykułów o jajkach i jeśli masz jakieś inne to też chętnie poczytam 🙂

    • Aga

      Na razie przesyłam filmiki:

      https://www.youtube.com/watch?v=uBMtvz2WZhU

      Co do artykułów to muszę poszukać, bo mam taki bałagan w zakładkach, że już nic tu nie ogarniam :/ Wszystko jest jednak po angielsku, nie wiem czy to jest okej? Postaram się znaleźć po polsku coś, co by się nadawało!

      • sylwia

        Dzięki, zawsze jak Cię czytam to inspiruje mnie to do zmienienia swojego sposobu odżywiania. Nie tylko, żeby schudnąć, ale też dla zdrowia, jednak tyle zachodu jest z tym, że nie wiem sama nawet jak się za to zabrać :/ Po angielsku też mogą być, może coś tam uda mi się zrozumieć, ale jakbyś znalazła coś po polsku to nie pogardze 🙂

      • Aga

        No to prawda, że jak tak wszystko się zwali to nie wiadomo za co się zabrać, od czego zacząć. Chętnie bym Ci pomogła jakbyś miała jakiś wstępny plan co robić 🙂

  • sylwia

    Po pierwsze chciałabym nauczyć się czytać etykiety, ale nie wiem jak to wgl zacząć, wpisywać w google te składniki za każdym razem w sklepie czy jak ?:/

    • Aga

      Napiszę o tym trochę więcej niedługo, bo muszę przysiąść na pożądnie, żeby nie lecieć po łebkach 🙂

      • sylwia

        oki, super, czekam !:)