#25 Śniadanie z Agą – nowe zdjęcia! | 34. tydzień ciąży – padam na twarz.

W minionym tygodniu…

…nie działo się zbyt dużo, więc dziejsza notka będzie uboga w tekst, coś mi się wydaje. Tym bardziej, że nie czuję się najlepiej i ostatnio jakoś nie spędzam z laptopem zbyt dużo czasu. Teraz jest godzina 10:15, a ja dopiero zaczęłam pisać ten post. Miałam zacząć ok. 6, ale oczywiście nie wyszło (jak zwykle), bo były inne rzeczy do roboty. Bez sensu kompletnie. A chcę to napisać!

…dowiedziałam się, że Beyonce będzie miała koncert w Atlancie! Tydzień temu pisałam Wam, że z rozrywek to teraz tylko Rihanna, a potem pieluchy :D. Okazało się jednak, że 1 maja wybiorę się też na Beyonce. O ile bilety się od razu nie wyprzedadzą!

…dowiadywałam się, jak zmienić nazwisko w Polsce będąc w Stanach i powiem Wam, że to jakiś żart jest. Tyle roboty! Ja nie wiem, tutaj wszystko takie proste się wydaje – idzie się do Social Security Office (Social Security to coś na zasadzie naszego PESELu), prosi o zmianę nazwiska, pokazuje świadectwo ślubu i koniec. A w Polsce?! No bujać się z tym będę, ale cóż, takie życie. Jak trzeba, to trzeba. Opowiem Wam o tym więcej trochę później.

…zdałam sobie sprawę, ze nie dodałam na bloga żadnych zdjęć z tych, które zrobiła mi Eliza jakiś czas temu!

DSC_0103

DSC_0117

DSC_0119

DSC_0120

DSC_0122

DSC_0129

DSC_0153

DSC_0155

DSC_0164

DSC_0173

Do obejrzenia

Coś mocnego, ponownie na temat zwierząt. Ostatnio obejrzałam całość razem z Nathanem i Alicią, więc skoro 6-letnie dziecko jest w stanie, to Wy też ;)). Tak, użyłam tu małej manipulacji. Tak czy siak, dokument ten porusza wszelkie możliwe tematy związane ze zwierzakami, czyli nie tylko nabiał czy mięso, ale też rozrywka rozumiana na wiele sposobów, skóra, futro, zoo, cyrki, itp. Polecam, bo otwiera to oczy na naprawdę wiele stron, o których się nie mówi, bo „lepiej nie wiedzieć”.


Blog

Cofnijmy się o rok…

Powiedziałam ‚TAK’! :-)) | San Francisco, San Diego & La Jolla

I o dwa lata…

Pogrzeb, powrót Fang, Robin Thicke… czyli zbiór tego, co u mnie.

Ponadto, jedna z czytelniczek w komentarzu pod poprzednią notką wpadła na mały wywiadzik, który udzieliłam jednej z blogerek podróżniczek a’propos mojej historii miłosnej pod tytułem „I married my divorced host dad”. Nie publikowałam tego na blogu, ale w sumie czemu nie dodać. Jeśli macie ochotę sobie poczytać, to wpadajcie TUTAJ (wersja tylko po angielsku).

Zapraszam też na mój Facebook, Instagram oraz Snapchat – @gusiek.w :). Na fejsie na pewno będę dodawać w końcu więcej postów.

 

***

 

34. tydzień ciąży

 

Dziecko: dalej przybiera na wadze! Jeśli z ciążą jest wszystko w porządku, ale z jakichś powodów dziecko urodziłoby się teraz, to prawie na pewno będzie rozwijać się całkiem zdrowo. W tym momencie większość meszku pokrywającego jej ciało zniknęła. Układ trawienny pracuje samodzielnie już w pełni.

Jak się czuję? Okropnie. Jestem wręcz wykończona! I wszystko mnie boli. Dacie wiarę?!

Waga? Dzisiaj rano ważyłam 73.48 kg, co daje 0.8 kg więcej, niż tydzień temu i w sumie 8.2 kg więcej niż na samym początku ciąży.

Jedzenie? Obniżony poziom apetytu dalej się utrzymuje, ale wiem, jak ważne jest to, bym jadła, bo nie dość, że potrzebuję energii dla siebie to jeszcze moja mała zabiera mi to, czego potrzebuje i ja potem zostaję z resztkami. Przypuszczam, że to jest powód, przez który jestem tak zmęczona cały czas. Tzn. jeden z powodów.

Brzuszek? Nie wiem czy dalej mi rośnie, czy nie… Miałoby sens, że tak, ale mam wrażenie, że nie, bo wydaje się taaaaki napięty! I ruchy małej są czasem wręcz bolesne. Ale nadal je lubię i wiem, że będzie mi ich brakować!

Rozstępy? Brak.

Spanie? Nie zaskoczy Was tu pewnie brak pozytywnych informacji, no niestety… Strasznie źle mi się spi, w ogóle się nie wysypiam i znowu mam głupie sny. Najgorsze jest to, że doskonale zdaję sobie sprawę z tego, iż naprawdę tego snu potrzebuję!

Humorki? Nie, jest okej.

Inne objawy? Strasznie mnie wszystko swędzi… Nie zmieniłam ani jedzenia, ani płynu do prania, ani nic. Strasznie to jest uciążliwe. Któraś z Was tak miała w czasie ciąży? Powiedziałam o tym lekarzowi i powiedział, że to bardzo powszechny problem w trzecim trymestrze. Świetnie.

Coś innego godnego zanotowania? Miałam kolejną wizytę u lekarza i ogólnie wszystko jest w porządku, więc jestem zadowolona! Doktor powiedział mi, że moje ogromne zmęczenie jak najbardziej może być normalne, ale na wszelki wypadek pobrali mi krew na badania. Tym razem była to nie tylko normalna morfologia, ale też poziom witaminy B12, witaminy D i czegoś tam jeszcze, o czym zapomniałam. No i wyniki wszystkiego są idealne! Jak zawsze, nie chwaląc się ;). Dodatkowo, w ostatnim czasie dość intensywnie skupiłam się na stworzeniu mojego planu porodowego, którym na pewno będę chciała podzielić się z Wami albo tutaj na blogu, albo nagram filmik. Wiedziałam, że mój lekarz jest naprawdę wyluzowanym i otwartym człowiekiem, ale jednak obawiałam się nieco, że kilka punktów mu się nie spodoba. Na szczęście powiedział, że to jest właśnie sposób, w jaki wolą wszystko robić! Także jestem usatysfakcjonowana :).

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram