Jak Au Pair Program pomógł mi zrealizować marzenia…

Kilka dni temu napisała do mnie Beata, która kiedyś była au pair, a teraz spełnia swoje dalsze marzenia pozostając w USA, a dokładniej w Nowym Jorku. Opowiedziała mi swoją historię, którą uważam za dość interesującą! Napisała, że aktualnie stara się o wizę artystyczną, by kontynuować swoją współpracę ze studiem tańca jako profesjonalna tancerka i chciałaby podzielić się swoją historią z innymi. Wiecie, co ja już tu nie raz mówiłam – wszystko jest możliwe ;).

Miłego czytania!

(Pisownia oryginalna zachowana.)

 

Nazywam sie Beata Wierzbicka, mam 25 lat i pochodzę z Pruszcz Gdańskiego. Obecnie mieszkam w Nowym Yorku, realizuje się i spełniam marzenia jako tancerka. A wszystko to dzięki Au Pair in America Program, który umożliwił mi wyjazd do Stanów ponad dwa lata temu.

Moją przygodę z tańcem zaczęłam w Polsce jak miałam 17 lat. Bardzo szybko, aktywne spędzanie wolnego czasu przerodziło się w pasje na cale życie. Razem z trenerem i kilkoma innymi dziewczynami utworzyliśmy mała grupę taneczna. Występowaliśmy na lokalnych imprezach, braliśmy udział w zawodach, ja osobiście zaczęłam dużo współpracować z moim trenerem jeżdżąc z nim na warsztaty jako asystentka, później prowadząc także sama zajęcia.

12339474_10153828731008035_4242063112579980429_o

W 2011 roku wyjechałam na rok do Danii na wymianę studencką. Był to dla mnie przełomowy rok w życiu. Pracując nad polskim i duńskim dyplomem inżyniera na kierunku Zarządzanie Inżynierskie, udało mi się także ukończyć kurs na instruktora tańca w Polsce. Wyjazd do Danii otworzył mi oczy na inne kraje, mocno podszkoliłam angielski, stałam sie dużo odważniejsza i otwarta. Po powrocie do Polski dokończyłam studia na Politechnice Gdańskiej i postanowiłam poszukać studiów magisterskich, praktyk bądź pracy za granica. Szczerze mówiąc miałam naprawdę ciężki czas aby cokolwiek dla siebie znaleźć. Nic nie wydawało się właściwe dla mnie. Bardzo ciężko było mi połączyć wykształcenie z Politechniki, z moją pasja życiową jaką jest taniec. Spędziłam kilka długich dni przed komputerem szukając czegoś co sprawi, że poczuję się zmotywowana do dalszego działania.

Całkowicie przez przypadek znalazłam w Internecie Au Pair in America Program. Jako iż Stany to ciche, skryte marzenie wielu z nas, bardzo mnie to zaciekawiło. Po 30 minutach sprawdzania, czytania, analizowania, stwierdziłam ze to jest to! USA zawsze było moim marzeniem, nie mówiąc juz konkretnie o Nowym Yorku! Wyznaczyłam sobie cel znalezienia pracy na 6 miesięcy aby zarobić pieniądze na program i wyjechania na co najmniej rok, z nadzieją, że znajdę rodzinę w okolicach NYC.

I tak sie stało. Po złożeniu aplikacji, pierwsza rodzina jaka sie ze mną skontaktowała mieszkała na obrzeżach NYC! Pamiętam jak dziś, jak dostałam wiadomość od hostki i skakałam z radości w kuchni, opowiadając o wszystkim mamie. Wiedziałam, że to musi być to. Dwie inne rodziny kontaktowały się ze mną w prawie tym samym czasie, ale nawet nie koniecznie brałam ich pod uwagę (przede wszystkim, ponieważ mieszkali w innym stanie niż Nowy York…).

W mojej NY rodzinie były trzy dziewczyny (różnica wiekowa taka sama jak miedzy mną i moimi dwiema siostrami!). Mieli kota, psa, rodzice dość młodzi, jak się kontaktowaliśmy to oboje byli przed 35, a dziewczyny 4, 6, 7 lat. Dość szybko zdecydowaliśmy się, że jesteśmy „perfect match”. Rodzina przyjęła mnie pod swój dach z szeroko otwartymi rękoma i sercami. Od samego początku traktowali mnie jak bym była „jedną z nich”. Mamy podobną energie, czasem szaloną, ale zdecydowanie pozytywną. Spędzałam z nimi święta, wyjechałam na wakacje, poznałam dziadków, rodzeństwo hostki i ich dzieci. Stałam sie prawdziwym członkiem rodziny. Z hostami mogłam rozmawiać o dosłownie wszystkim. Mieli do mnie zaufanie i traktowali na równi jak dorosłego człowieka. Moje trzy dziewczyny stały się moimi małymi siostrami, które pokochałam całym sercem. Spędzałyśmy razem przeogromną ilość czasu. One także kochają taniec, także możecie się domyśleć co często robiłyśmy w wolnych chwilach… 

I tak rok przerodził się w dwa lata. (Dokument o Beacie jako au pair obejrzeć możecie TUTAJ.)

Przez cały okres mieszkania z nimi, spełniałam także moje marzenia taneczne. W wolnym czasie, popołudniami jeździłam do NYC aby brać lekcje tańca. Początkowo raz, dwa razy w tygodniu, a po jakimś czasie przerodziło sie to w prawie codziennie. Dość mocno skupiłam się na lekcjach z Breakingu (W Polce bardziej znany jako Break Dance. Za długa historia żeby wytłumaczyć teraz różnice J). To był zawsze styl tańca który mnie bardzo ciągną do siebie, ale nie maiłam dużo okazji i możliwości do trenowania go. Mój nauczyciel w NYC, widział moje zaangażowanie i pracę jaką wkładam w zajęcia i zaproponował mi prywatne lekcje aby pracować nad bardziej zawansowanymi ruchami. Nie długo później dołączyłam do PMT Dance Company (bio Beaty znajduje się TUTAJ). Oczywiście ze względu na mój status wizowy, nie mogłam być zatrudniona jako tancerz, ale sam fakt, że zdobywałam doświadczenie było wystarczającą motywacją aby ciężko pracować i trenować z zespołem. Moje najskrytsze marzenia zaczęły się spełniać. A jeszcze nie dawno wydawały się dużo za duże, aby były prawdziwymi.

10848624_1100434646649080_8846193438567753914_o

12339121_10153828732523035_4290009213028110448_o

IMAG0075

Razem z PMT kilkakrotnie występowałam w spektaklu tanecznym zatytułowanym „STRUCK”, brałam udział w walentynkowym flash mobie w telewizji krajowej  „NBC Today Show”, ze studenta na zajęciach breakingu stałam się asystentem, drugim nauczycielem. Nowy York stał się dla mnie miejscem w którym wszystko jest możliwe, a ciężka praca jest doceniana.

Mój Au Pair program dobiegał końca, a ja bardzo chciałam zostaw w Stanach i kontynuować rozwijanie i realizowanie się jako tancerka. Ponownie zrobiłam małe poszukiwanie w Internecie i dowiedziałam się, że BDC (Broadway Dance Center) posiada program wizowy dla studentów z zagranicy. BDC… kolejne zbyt duże marzenie aby w ogóle dopuścić je do głowy… Przecież to szkoła dla zwycięzców „You Can Dance” i profesjonalnych tancerzy z niesamowitym doświadczeniem… Ale postanowiłam zebrać potrzebne dokumenty i wysłałam aplikacje. Znowu pamiętam jak dziś, jak odebrałam email z gratulacjami, bo dostałam sie do programu! 6 miesięcy tańca w NYC z najlepszymi nauczycielami i innymi studentami. Niedawno zaczęłam piąty miesiąc intensywnego treningu. Poza 12 zajęciami tygodniowo w BDC, wciąż kontynuuję współpracę z PMT Dance Company. Mój grafik jest szalony! Ale nigdy nie czułam się bardziej żywa! Oczywiście, jak każdy miewałam ciężkie chwile i nie wszystko było tak idealne jak może się to teraz wydawać, ale też szybko uświadamiałam sobie jak dużo już osiągnęłam. Stałam sie lepszym, bogatym w doświadczenia tancerzem i człowiekiem. 

Przede mną nie całe dwa miesiące do ukończenia programu. Dyrektor PMT Dance Studio i PMT Dance Company zaproponował mi dalszą, profesjonalna współpracę po jego ukończeniu. Będziemy się starać dla mnie o wizę artystyczną, także trzymajcie kciuki!

10676176_806436836087207_9162562585383107412_n

12640446_10208429762092472_5607572112291657032_o

Mam nadzieję, że moja historia zainspiruje nie jedną osobę do działania. Nie ma zbyt dużych marzeń. Nic, naprawdę NIC nie jest niemożliwe! Jedyne co musicie zrobić to wierzyć, że może się udać, ciężko pracować w tym kierunku i NIGDY się nie poddawać! Mam także marzenie (na troszkę później), że wrócę do Polski z całym tym doświadczeniem jakie tu zdobyłam, i mam nadzieję jeszcze zdobędę, i będę mogła przekazać je wielu innym tancerzom w mojej własnej szkole… Aaaaaa! Powiedziałam to na głos! Marzy mi się moja własna, mała szkoła tańca J I jako iż sama stwierdziłam, że nie ma zbyt dużych marzeń i nic nie jest niemożliwe… Będę ciężko pracować aby je spełnić!

 

Powodzenia!! 🙂

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ale super! Życzę Powodzenia! i trzymam kciuki za spełnienie marzeń! <3

  • Justyna

    Wow super energia i pasja! Świetnie ,że udało jej się spełnić marzenie i to w takim stopniu! Trzymam kciuki ,żeby udało jej się dostać wizę! <3

    • Dzieki wielkie, taz mam taka nadzieje 😉

  • Kuba

    Ooooooo! średnia Wierzba :):):) brawo Beata!!!
    Pruszcz Gdański cie pozdrawia 🙂

    • Dzieki!
      Takze pozdrawiam zaa oceanu ! :))

  • cyferka

    Hej, Aga, doznałam właśnie małego szoku ;p gdzieś od roku czytam bloga pewnej Amerykanki „ashleyABROAD”, podróżującej po całym świecie. Jako że dawno nie dodawała nic nowego, pogrzebałam w jej archiwum, i znalazłam tam wywiad z Tobą O_O Chyba nigdy o tym tutaj nie pisałaś 😉 hehe, pozdrawiam!

    • Aga

      Haha tak, udzieliłam małego wywiadu i masz rację – nigdy o tym tu nie pisałam 🙂

  • Hania

    Beatko,życzę Ci wytrwałości i wielkiego samozaparcia w dążeniu do swoich celów i marzeń.Trzymam kciuki i WIEM,że Ci się uda ! PS.Pozdrowienia dla „naszej” przyszłej mamy -w końcu to Jej blog :)))))

    • Aga

      Dzięki 😀

    • Ja rowniez dziekuje!

  • Piękna historia, warto spełniać marzenia, powodzenia dla autorki 3mam kciuki ! 🙂

  • Ewa od babki z bogatym wnętrzem

    Hej Beata życzę wytrwałości i determinacji. Miło czytało się artykuł o Tobie. Trzymam kciuki za realizacje marzeń. Pozdrawiam serdecznie. P.S. Pokolenie do szkoły tańca już rośnie :).

  • Aga, Super historia Beaty! Wyjazdy AuPair dla tylu osób są świetna inspiracją i sposobem na przeżycie nie tylko wspaniałej przygody podczas wyjazdu na granicę np jako Au pair USA, ale też często zupełnie odmieniają nasze życie czego najlepszym przykładem jest Twoja historia i artykuł o Beacie! Gratulacje pozdrowienia od @Prowork. Dziewczyny spełniajcie swoje marzenia:-)

    • Aga

      Zdecydowanie tak :))