Jak to jest z tym hejtem w internecie?

Do napisania tego postu zainspirował mnie pewien kanał na YouTube, którego nazwy nie chcę tu zdradzać, wybaczcie. Lubię go oglądać, ale problem tam polega na tym, że widzowie szanowani są tylko wtedy, gdy zgadzają się z treścią filmu, gdy wszystko im się podoba i gdy dodają pochlebne lub często nawet uwielbiające wręcz komentarze. Mówienie w filmikach czy pisanie na blogach, że jeśli ktoś nie ma nic miłego do powiedzenia to niech się nie odzywa również się zdarza i to nie tylko u nich. Gdy jednak zdarzy się tak, że ktoś napisze zwykłe „nieszczególnie mi się ten filmik podobał”, „znudziło mnie to video” czy też da łapkę w dół, to od razu uznawany jest za hejtera i jest bojkot ze strony innych widzów, którzy czują nagłą potrzebę bronienia swoich idoli, a często nawet sami twórcy kanału się w to właczają twierdząc, że jak się komuś nie podoba to niech nie ogląda lub też, że to zwykły hejt, po czym usuwają komentarz.

I ja o tym właśnie chciałam tu chwilkę pogadać, bo mam wrażenie, że ludzie mylą pojęcia…

Każdy, kto prowadzi bloga czy też kanał na YouTube może oczywiście zarządzać komentarzami i to tylko i wyłącznie ich sprawa, co będą akceptować, a co nie. Mogą w końcu tolerować tylko i wyłącznie te pozytywne komentarze, a resztę wywalać, jeśli tak zdecydują. Uważam jednak, że jeśli ktoś decyduje się na bycie w internecie, to musi liczyć się z tym, że nie każdy będzie lubić jego pracę, jakakolwiek by ona nie była. I ludzie do tego też mają prawo, bo przecież każdy jest inny i każdy ma swoje gusta. Różnica polega na sposobie wyrażania swojego zdania.

I tutaj bywa różnie. Wiele razy w różnych miejscach czytałam normalne komentarze, bez żadnej agresji, bez wyzywania, zbędnego oceniania i tak dalej – ktoś po prostu chciał być szczery i wyrazić swoje zdanie na dany temat, co ja osobiście bardzo cenię. Niestety w odpowiedziach takie osoby często czytają, jakie to one są niemiłe, że co w ogóle robią w tym miejscu, i że są zwykłymi hejterami. I ja się wtedy zastanawiam… O co tu w ogóle chodzi? Ostatnio na jakiejś stronie odpowiedziałam na pytanie „co myślicie o tej piosence”, że nie podoba mi się ta nowa piosenka Adele (szczerze to żadna jej piosenka mi się nie podoba). W odpowiedzi ktoś mi napisał, że jestem głupia, nie mam gustu i pewnie non stop słucham Justina Biebera :). Zignorowałam. Nie wspomnę o innych miejscach, w których jakieś tam swoje zdanie wyraziłam i niektórym się ono nie spodobało, więc zamiast dyskusji na dany temat, zostałam obrażana i ktoś mi nawet powiedział niedawno, że widzi, iż jego komentarz mnie uraził! Nie, ja po prostu nie dyskutuję z takimi ludźmi, bo nie lubię tracić swojego czasu. A na pytanie dlaczego ludzie tak agresywnie reagują na innych, którzy mają swoje własne zdanie, nie znalazłam niestety jeszcze odpowiedzi. Jakieś pomysły?

Komentujący to osoba wyrażająca swoje zdanie w kulturalny sposób, która nie zawsze musi wszystko lubić i ze wszystkim się zgadzać. Jest w stanie być szczerym i powiedzieć „nie podoba mi się to czy tamto” nie narzucając jednocześnie swojego zdania i nie pouczając wszystkich po kolei, nie obrażając ich, nie wykłócając się, że ma rację, a wszyscy inni są głupi. Potrafi prowadzić sensowną dyskusję na temat, w którym się udziela.

Hejter to osoba, która robi wszystko to, czego nie robi zwykły widz/czytelnik. Sęk w tym, że taka osoba ma problemy sama ze sobą. Jest w internecie tylko po to, by działać innym na nerwy, by pisać dość niemiłe i często obraźliwe komentarze. Wiele osób myśli i jednocześnie nie rozumie tej idei, że tacy ludzie czerpią przyjemność z oglądania czegoś, co im się nie podoba tylko po to, by później trochę sobie poobrażać wszystkich po kolei. Według mnie jednak przyjemność, jaką oni czerpią ma mało wspólnego z tym, jak reagują inni, jeśli o samo reagowanie chodzi. Oni nie są tu po to, by marnować swój czas na głupoty. Oni po prostu potrzebują pomocy! I ową pomoc czerpią właśnie z reakcji ludzi, bo wtedy myślą sobie: o, on/a poczuł/a to, co ja cały czas czuję! Przez chwilę mają uwagę innych, czego nie doświadczają w prawdziwym życiu. To są ludzie, którzy nie są akceptowani przez innych w jakiś sposób, którzy nie mają żadnej możliwości na wyrażenie swojego zdania wśród rodziny czy też znajomych, bo zostają pouczani i mieszani z błotem, w związku z czym szukają innych możliwości do tego, by poczuć się lepiej. Pomaga im świadomość, że inni ludzie czują się tak samo, jak oni; że ci inni czują się atakowani i próbują się bronić, co spotyka się tylko z dalszym oczernianiem z ich strony. Z jednej strony dobrze czują się myśląc, że w wielu miejscach są anonimowi, ale z drugiej jestem przekonana, że wielu z nich chciałoby zostać odnalezionym, by poczuć się bardziej zrozumiałym. Wchodzenie w tego typu dyskusje nie ma raczej sensu, według mnie, bo one się zazwyczaj nigdy nie kończą, a każdy po kolei zaczyna się denerwować i zwyczajnie wszystko idzie w złym kierunku. Czy da się im pomóc? Tak, oczywiście, że się da. Tylko np. ja nie mam zamiaru tego robić, bo to zajmuje DUŻO czasu i energii.

Swoją drogą, napisanie komuś, że pisze się „w ogóle” zamiast „wogule” nie jest hejtem. Powiedzenie „bardziej podobałaś mi się w starej fryzurze” również nie jest hejtem, jak i komentarz o treści „zaczynają mnie nudzić te filmiki”. I wiele, wiele innych.

I po co ona to w ogóle piszę, zapytacie. Po to, by niektórzy zdali sobie sprawę z tego, że nie każdy musi wszystko lubić i ze wszystkim się zgadzać, a komentarze są po to, by wyrażać swoje zdanie nawet wtedy, gdy inni mają inne. Oraz po to, by uświadomić niektórym, że tzw. hejterskie komentarze w większości przypadków nie są nawet pisane na poważnie, a tylko po to, by zwrócić na siebie tak bardzo potrzebną im uwagę innych ludzi, co po prostu warto ignorować/usuwać, jeśli nie macie zamiaru danej osobie pomóc.

Moje podejście do tego jest takie, że jedyne komentarze, których nie akceptuję to te, w których ktoś obraża mnie, innych komentujących bądź moich znajomych lub też oskarża mnie o przeróżne rzeczy. Jeśli tego nie robicie, a wyrazicie swoje negatywne zdanie w normalny sposób, to chętnie rozpocznę małą dyskusyjkę na dany temat, którą jednak zakończyłabym w momencie, gdy nie będę się czuła szanowana :).

I to tyle na dzisiaj! Idę piec pączki.

Do następnego,

Aga

PS. To co, o czym chcielibyście posłuchać w następnym moim filmiku ;)? Jeśli macie jakieś pytania (au pair, życie w Stanach, moje życie, itp.) lub inne pomysły to piszcie śmiało gdziekolwiek, gdzie tylko będę mogła to zobaczyć.

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • ohalaska

    Jak ja się z Tobą zgadzam! Z tym, że mam wrażenie, że (szczególnie Polacy) mają jeszcze jeden problem: nie potrafią (staram się nie należeć do tej grupy komentujących, stąd ta forma 😉 ) wyważyć swoich wypowiedzi. Albo lecą zupełnie po bandzie i tylko i wyłącznie słodzą, albo wytykają same błędy i to w prostacki sposób. Mam wrażenie, że większość negatywnych opinii w internecie wynika albo z niewiedzy albo z zazdrości. Ostatnio wpadłam też na to, że może chodzić o o to, że nie znamy kultury feedbacku (o której ja się dowiedziałam dopiero na studiach!). Przecież nawet opinię o fryzurze można napisać na dwa sposoby. O ile przyjemniej czyta (i odbiera się) zdanie „w poprzedniej fryzurze podobałaś mi się bardziej” niż „nie podoba mi się Twoja nowa fryzura”. Sens i przekaz jest taki sam ale odbiór, szczególnie dla adresata, zupełnie inny 🙂 Kolejna rzecz to brak poczucia humoru. Jak mnie to denerwuje czasami jak widzę, że ktoś skomentował coś negatywnie ale dowcipny sposób i od razu wszyscy się rzucają, że „po co te hejty”. Ja wiem, że w Internecie wszystkie opinie wydają się dużo poważniejsze niż gdyby były wypowiedziane na żywo, ale no bez przesady… (myślałam nad tym komentarzem od czwartku i w moich myślach tutaj miałam podać jakiś przykład, żeby łatwiej było mi opisać o co konkretnie mi chodzi, ale zupełnie nie pamiętam jaki!). No i na koniec rzecz, którą też nie do końca mogę pojąć. Dlaczego ludzie zapominają, że komentując czyjąś wypowiedź, czyjeś zdjęcie, czy czyjeś zdanie, powinni robić to w sposób w jaki sami chcieliby być traktowani? Przecież to jest takie proste! Nie chcę, żeby ktoś mi pisał w komentarzach „nie podoba mi się Twoja fryzura” (ten Twój przykład no! będzie się za mną ciągnął do końca tego komentarza :D) to tego nie napiszę tego pod czyimś zdjęciem… Po co? Po co tracić swój cenny czas 😉 Skoro posiadaczowi fryzury się podoba, skoro jest uśmiechnięty, zadowolony, chwali się i jest z siebie dumny – to po co dodawać swoje 3 grosze? Oczywiście mówię to głównie o takich przypadkach, bo przy dyskusjach i opiniach na różne tematy jest zupełnie inaczej. Internet nie miałby sensu gdybyśmy wszyscy gryźli się w języki i nie wypowiadali. Patrz mój komentarz odnośnie nabiału pod jedną z Twoich notek – teoretycznie mogłam się trzymać swojego własnego przykazania i „po co mam tracić swój czas skoro to jest zdanie Agi”, ale to jest właśnie ta inna sytuacja. I w tym miejscu kolejna rzecz, ale chyba wynikająca po prostu z mojego charakteru. Czytam Twojego bloga mniej więcej (?) od sierpnia, może września? Nie pamiętam dokładnie, wiem, że znalazłam Cię tuż przed tym jak napisałaś, że jesteś w ciąży. Zdążyłam przewertować większość Twoich postów wzdłuż i wszerz, nie wiem co mnie w sumie AŻ TAK ciągnęło do czytania, że zrobiłam to w kilka dni 😉 I przyznam się szczerze: kilkanaście razy miałam ochotę napisać jakiś negatywny komentarz pod tytułem „ale ty jesteś głupia, przecież…” (przyznaję się) ale nie robiłam tego z jednego prostego powodu: jeśli wydawałabyś mi się aż tak beznadziejna to po dodaniu komentarza, nie mogłabym wejść na Twojego bloga już nigdy więcej, bo wyznaję jedną zasadę: jak mi się coś nie podoba to tego nie czytam. Po co mam marnować swój czas?! Pamiętam jak czytałam Twój post z historią Twojego liceum i myślałam sobie „o matkoboska i co ona zrobiła ze swoim życiem”. I co? I kilka miesięcy później, patrząc na Twoje życie, czytając Twoje posty, widząc jaki bije od Ciebie pozytywny blask, myślę sobie, że…. jakie to ma znaczenie czy ktoś ma maturę, czy jej nie ma? Dodając wtedy jakiś komentarz z moją opinią na ten temat, na pewno (nie oszukujmy się) podniosłabym Ci ciśnienie, wkurzyłabym Cię a w najgorszym wypadku byłoby Ci smutno. I tak sobie myślę, że czasami ludzie po prostu powinni dać sobie na wstrzymanie. Poczekać chwilę, przemyśleć niektóre rzeczy, dać sobie czas na ułożenie wszystkiego w głowie i spojrzenie na coś z perspektywy. Wiem, że najłatwiej pisze się w emocjach, ale po raz kolejny pytam: no po co? 😀 Zawsze jak mnie coś kusi, żeby rzucić hejtem (czasami mnie niestety kusi :D) przypominam sobie moje ulubione zdanie „żyj i daj żyć innym” – o ile byłoby piękniej na świecie gdyby ludzie się tego trzymali 😀 Okej… Ten komentarz ma jakiś kilometr długości i w sumie odpłynęłam daaaaaaaleko od tego co miałam w nim zawrzeć, ale musisz mi wybaczyć 😀 Sesja mnie opętała i o 3:30 nad ranem, zamiast się uczyć – piszę ten o to poemat 😉 Pozdrawiam!

    • Aga

      Oj tak, komentarze wynikające z niewiedzy też są bardzo częste. Ja nie twierdzę, że wszyscy muszą wszystko wiedzieć, bo ja sama wielu rzeczy nie wiem, ale przecież po to jest internet, by bardzo łatwo można było znaleźć daną informację! I dopiero później pisać. No ale widać nie każdy wyznaję taką zasadę ;).
      Co do tego, że są różne sposoby wyrażania swojego zdania – bardzo trafne spostrzeżenie. Wydaje mi się, że kilka razy pisałam nawet o tym tutaj na blogu. Bo przecież o wiele lepiej jest usłyszeć „wolałam starsze piosenki” niż „nowe piosenki są beznadziejne”. Chociaż jakby tak spojrzeć na to z drugiej strony… Jak ktoś mi powie „jesteś bardzo ładna” to nie mam nic przeciwko mimo tego, że to w sumie mówienie o mnie, a nie o uczuciach/wrażeniach tej osoby 😀 😀
      Ogólnie nie za bardzo wiem, co mam odpisać, bo popieram wszystko, czym się podzieliłaś!
      No i cieszę się, że mi nie napisałaś, że jestem głupia, bo przypuszczam, że nie rozpoczęłoby to żadnej dyskusji ;). I powiem Ci, że jak kiedyś – jeszcze parę miesięcy temu – dostawałam takie komentarze to mnie jakoś tak raziły i przeszkadzały mi, czasem aż mnie korciło, by komuś dowalić (ale tego nie robiłam). Teraz naprawdę nie mają dla mnie znaczenia w sensie, że nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji. I cieszę się :).

  • Karolina

    W końcu zdrowe spojrzenie na sytuacje w internecie, zgadzam się z Tobą w 100%. Co ktoś ma inne zdanie to już hejt, chociaż ostatnio zaczęły mnie drażnić niektóre kanały gdzie youtuberzy komentują innych nie robiąc tego konstruktywnie, tylko jadąc po wyglądzie lub wieku, a jeszcze te teksty że to jest satyryczne- NIE! To jest po prostu zwykłe chamstwo.

    • Aga

      Też mnie to drażni! Wszyscy mają swoje granice, wiadomo, ale super byłoby, gdybyśmy wszyscy nauczyli się ich bronić w kulturalny sposób, zamiast obrażać się nawzajem. Drażni mnie też to ogólne przekonanie, że jeśli coś nam się nie podoba to nie możemy o tym mówić… Tego nie rozumiem.

  • Dorota

    Jal to piec pączki hehee poookazuj chwal się hihi buziaki

  • _little_my_

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście do sprawy komentarzy i hejtu. Też zostałam kilka razy obrażona, bo ponoć hejtowałam, a ja naprawdę uważam na to co piszę i chciałam tylko wyrazić swoje zdanie w danej kwestii. Rozumiem, że czytając dany komentarz można nie uchwycić jego właściwego tonu, ale niektórzy przesadzają i czują się przez wszystkich atakowani.

    • Aga

      Niestety ludzie bardzo często czują potrzebe bronienia się, gdy tak naprawdę nie ma ku temu powodu, bo ciężko im znieść to, że inni mają swoje własne zdanie, które różni się od ich zdania.