Zmagania Au Pair: którą agencję wybrać?

Którą agencję polecacie?

To pytanie pojawia się we wszelkich zakamarkach internetu dość często. Oczywiście nie ma w tym absolutnie nic złego i nikogo tutaj nie wyśmiewam ani nic! Chciałam się tylko z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na ten temat. Uważam bowiem, że istnieje ryzyko, iż na załóżmy 20 osób odpowiadających na to pytanie, 20 z nich będzie polecać swoją własną agencję, bo w końcu o niej wie najwięcej. Przypadkiem trafić można na grupę tych 20 au pair, w której 13 wyjechało z tej samej agencji, a pozostałe 7 podzieliło się na inne. W związku z tym ma się aż 13 pozytywnych opinii na temat tej jednej i załóżmy jedynie 2 pozytywne na temat innej, a pozostałe dostały po 1 „głosie”, bo tylko tyle osób z tych miejsc było obecnych na danym forum. Nie oznacza to jednak, że ta najpopularniejsza w gronie agencja będzie odpowiadać i spełniać wymagania osoby, która zadała to pytanie. Jasne, że opinie innych też są ważne, ale nie jest to jedyna rzecz, którą powinniście się kierować. Według mnie oczywiście.

 

Na co zwracać uwagę przy wyborze agencji?

 

  • Czy agencja mnie nie oszuka?

Na stronie Department of State (Departament Stanu) jest spis wszystkich agencji au pair, z którymi współpracują. Agencje, które tam znajdziecie, są jak najbardziej legalne i nie wyślą Was na drugi koniec świata do pracy w domu publicznym. Listę tę znajdziecie TUTAJ.

W Polsce są agencje pośredniczące, jak np. Gawo czy Prowork, które pomagają załatwić wszystko na miejscu w Polsce (osobiście lub online). Najpierw podpisuje się umowę z nimi, a później wybiera się agencję amerykańską, która przejmie nad au pair opiekę na etapie szukania rodziny i późniejszego pobytu w Stanach.

Cultural Care oraz Au Pair in America mają swoje polskie oddziały.

  • Czy mnie na to stać?

Oczywiste jest to, że w tak młodym wieku nie każdy jest w stanie pozwolić sobie na wydanie tysięcy złotych za jednym zamachem. Ceny różnych agencji bardzo różnią się od siebie. Wahają się między 600, a nawet 4.000zł! Warto odwiedzić różne strony i poczytać co oferują, co wlicza się w cenę, jakie są promocje, itp. Nie kierujcie się ceną jako wyznacznikiem tego czy agencja jest dobra, czy nie – to, że jest najdroższa nie oznacza, że jest najlepsza. I odwrotnie – najtańsza nie jest tą najgorszą.

Jeśli chodzi o jakiekolwiek dodatkowe koszta, to wszędzie jest tak samo. Nie ma znaczenia, którą z nich wybierzecie – zawsze sami będziecie płacić za wizę, zaświadczenie o niekaralności, itp.

  • Szukam agencji, w której nie muszę mieć prawa jazdy.

Tutaj niestety muszę rozczarować – prawo jazdy jest wymagane do tego, by wylecieć do USA w charakterze au pair.

  • Jakiego ubezpieczenia potrzebuję?

Generalnie podział na ubezpieczenia na pobyt w USA, jakie oferują agencje, jest dość prosty – podstawowe lub rozszerzone. Jeśli nie jest to obojętne, bo boicie się o swoje zdrowie i chcecie czuć się bezpieczniej to oczywiste jest to, że będzie zależało Wam na rozszerzonym, więc ta wielce polecana przez innych agencja, które takowego ubezpieczenia nie oferuje, od razu odpadnie z Waszej listy kandydatów. Warto zwrócić na to uwagę i pamiętać, że macie prawo do dokładnego przeczytania broszurek z agencji ubezpieczeniowych (możecie poprosić o nie konsultantów), by wiedzieć, co właściwie kupujecie, jeśli Was to interesuje. Żadna agencja nie będzie miała w cenie ubezpieczenia rozszerzonego, ale niektóre (nie wszystkie) oferują jego wykupienie. Ceny za wykupienie ubezpieczenia rozszerzonego również się wahają, więc musicie posprawdzać sobie na stronach agencji.

  • Nie lubię załatwiać wszystkiego online!

Jeśli to jest problem i ktoś woli spotkać się z konsultantką osobiście w celu dowiedzenia się wszystkiego i tak dalej, to od razu zwęża się zakres agencji, którą się zainteresujecie, co na pewno trochę Wam pomoże!

  • Boję się, że nie poradzę sobie z angielskim…

Jak już napisałam – można korzystać z agencji pośredniczącej, w której pracują Polacy, z którymi rozmawiać się będzie po polsku (interview natomiast zawsze będzie po angielsku). Trzeba się jednak zastanowić czy to konkretne kryterium ma w ogóle sens. Dlaczego? Dlatego, że tak czy siak chcecie jechać do USA, gdzie rozmawiać będziecie głównie po angielsku od samego początku; rozmowa o wizę jest w większości przypadków po angielsku; umowa z agencją amerykańską jest po angielsku, i tak dalej…

  • Chcę agencję, która ma lepsze rodziny niż reszta!

Pierwsze pytanie, jakie nasuwa mi się na myśl – co to znaczy „lepsza rodzina”? Nie ma w ogóle możliwości, by to było jednym z kryteriów, bo każda host rodzina jest inna i każda/y au pair jest inna/y. Każdemu będzie odpowiadać coś innego.

  • Chcę agencję, która ma mniej rematchy niż reszta!

To też ciężko stwierdzić, bo agencje mają różną liczbę ludzi w bazie. Możliwe, że ta z największą liczbą osób będzie miała najwięcej rematchy pod względem liczbowym (no bo ma najwięcej ludzi ogólnie), ale wcale nie musi mieć najwięcej w porównaniu procentowym do innych. A cała reszta tak jak w punkcie poprzednim. Poza tym warto pamiętać, że rematch to nie tylko jedna strona, czyli host rodzina, ale dwie – host rodzina oraz au pair.

  • Chcę wyjechać razem z chłopakiem/dziewczyną/koleżanką/itp.

Tutaj wszystko jest dość proste, bo żadna agencja nie oferuje wyjazdów w parze czy tym bardziej w grupie. Można aplikować w tym samym czasie i czasem są promocje cenowe z tym związane, ale nie wiadomo, gdzie traficie, więc końcowo możecie być albo obok siebie, albo na dwóch różnych krańcach kraju, jeśli zdecydujecie na daną rodzinę.

  • Zależy mi na agencji, w której będę mieć mniej pracy.

Jeśli chodzi o wymagania i warunki to nie jest to kompletnie kwestia agencji, tylko wszystko narzucone jest z góry, a dokładnie z Departamentu Stanu. Tego zmienić się nie da, chyba że dogadacie się z host rodziną.

 

Pamiętajcie również, że każda broszurka i każde ogłoszenie każdej agencji ma na celu zachęcanie młodych ludzi do tego, by do nich dołączyć i zostać au pair. Zachwalać będą, że można podróżować po całym kraju, że łączny zarobek to prawie $10.000, że ma się trzynasty miesiąc po pracy na pozostanie w kraju i zwiedzanie, że to świetna okazja do poznania ludzi, nauki, itp., itd. Tak, to wszystko prawda, ALE są też te inne strony programu au pair, o których agencja nie powie otwarcie w takiej broszurce, tylko zostawi to na później, a dokładniej – na umowy.

I w związku z tym taka moja mała rada na zakończenie – czytajcie umowy!!!!!! Tym bardziej, że wcale nie są takie długie, a dotyczą WASZEGO życia na drugim końcu świata przez minimum rok. Ja szczerze nie dowierzam, jak niewiele osób czyta umowy, które podpisuje. Jak mało osób zdaje sobie sprawę z tego, co tak naprawdę czeka je po przylocie do Stanów, jakie mają obowiązki i do czego mają prawo. Naprawdę warto to wszystko wiedzieć wcześniej, niż później zaskoczyć się, gdy się okaże, że trzeba robić pranie dzieci, bo przecież to za dużo! No niestety, to jeden z obowiązków, na które zgodziliście się podpisując umowę, której nie przeczytaliście ;). A to jest naprawdę błahy przykład.

 

Jeśli macie jakieś pytania na ten lub jakiś inny temat to walcie śmiało w komentarzach.

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram