#10 Śniadanie z Agą i wyjazd do Chicago! | 18. tydzień ciąży – jak ten czas leci!

W minionym tygodniu…

…kupiłam bilety do Chicago! Spotkam się tam z Moniką, która przyleci z Bostonu. Jeśli czytacie mojego bloga już długo to na pewno wiecie, że nie raz już planowałam tę wycieczkę, ale nie wychodziło (raz z powodu pożaru wieży kontrolnej w Chicago, przez co odwołane były wszystkie loty). Mam nadzieję, że tym razem się uda! Jak coś, to będę tam 6-9 listopada, Monika dolatuje w sobotę 7.

…pojechaliśmy do Ikei kupić jedną lampę. Wyszliśmy z lampą, nową kołdrą, poduszkami, poszewkami, kocem i kilkoma innymi rzeczami. Ahh ta Ikea.

…Nate uczył mnie parkowania równoległego, bo ja NIGDY wcześniej w życiu tego nie robiłam (nawet na kursie w Polsce), a niedługo będę musiała zdać tutaj egzamin i owe parkowanie jest wymagane, chociaż nie rozumiem do końca czemu, skoro i tak tutaj się w ten sposób nigdzie nie parkuje. W czasie całego programu au pair – łącznie z przedłużeniem – mogłam jeździć na prawku polskim oraz międzynarodowym. Po otrzymaniu Green Card zmienił mi się mój status na stałego rezydenta, więc moje polskie prawo jazdy jest nieważne (pomijając w ogóle fakt, że mam na nim stare nazwisko). W tamtym czasie i tak już właściwie siedziałam w domu z powodu tych wszystkich objawów ciążowych, które uniemożliwiły mi robienie czegokolwiek, więc dopiero teraz mogę zacząć się do tego zbierać. Czy ja kiedykolwiek wspominałam, że mam bardzo złe doświadczenia z egzaminami na prawo jazdy? Ehh.

…zaczęłam oglądać The Vampire Diaries, bo przynajmniej kilku moich znajomych uwielbia ten serial. Pomyślałam sobie, że z ciekawości ogarnę co to jest, a jeśli mi się spodoba, to mam wystarczająco dużo czasu na to, by sobie pooglądać wszystkie sezony. No i spodobało mi się, więc teraz cieszę się w sumie, że Ian i Paul również będą na Walker Stalker Con w najbliższy weekend 😉

…dostałam komentarz, że moje „wybrzydzanie” dotyczące płci dziecka jest dowodem na to, że jestem niedojrzała do tego, by być matką. Powiem szczerze – komentarz ten nie ruszył mnie kompletnie, ale jest to świetny przykład na to, o czym pisałam w tamtym poście, jak wiele ludzi myśli, że kobieta mająca jakiekolwiek nadzieje i wyobrażenia jest po prostu niegodna do tego, by mieć dzieci, z czym ja oczywiście kompletnie się nie zgadzam. Zresztą, przeczytajcie ów post sami, jeśli go jeszcze nie czytaliście TUTAJ, o ile macie ochotę. W jakimś innym poście wcześniej – lub gdzieś w komentarzach – też poruszyłam ten temat, ale powiem Wam szczerze, że nie mogę tego teraz znaleźć.

 

Blog

Dam Wam linki do paru starszych postów z mojego bloga, które polecam.

Czy powinnam zacząć korzystać z życia i przestać bawić się w dom?

Jesteś wysoka, więc powinnaś być bardziej konserwatywna, bo twoje nogi wyglądają wyzywająco i to jest ZŁE!

Panama City Beach… DELFINY!!!!!!

 

Piosenka tygodnia

Matt Pokora! Ahh, mój Matt hahah

 

Do obejrzenia

Sposób na blondynkę (en. There’s something about Mary) – w rolach głównych Cameron Diaz i Ben Stiller. Fajna komedia na jesienny wieczór! Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że Stiller zazwyczaj gra role, które są takie… Poniżające. Ja wiem, że to tylko rola filmowa, ale on zawsze jest takim nieudacznikiem, że czasami aż szczere współczucie człowieka łapie. Tak czy siak, film mi się podobał.

 

***

18. tydzień ciąży

 

Dziecko: wielkości pitai (en. dragon fruit), ok. waży ok. 190g i mierzy ok. 14,2-15cm. W ciągu następnego miesiąca jej waga powiększy się sześciokrotnie! Jej system odpornościowy przygotowuje się do życia poza moim ciałem. Na palcach widoczne są już linie papilarne. Serce rozwinięte jest na tyle, że możliwe jest wykrycie wad wrodzonych w czasie badania USG (ja takie badanie będę miała za tydzień).

Jak się czuję? Jak całkowicie przejdzie mi to okropne przeziębienie to Wam powiem, bo na chwilę obecną nie wiem co jest ciążą, a co chorobią.

Waga? 64,05kg, czyli 0,55kg więcej niż tydzień temu i 1,27kg mniej niż przed ciążą. Nadal niedowaga, ale powoli idę do przodu. Nie tylko się ważę, ale też mierzę i zauważyłam, że rośnie mi tylko brzuch na razie, a powiem Wam szczerze, że chciałabym mieć troszkę większe uda, ale w sumie może lepiej je rozbudować mięśniowo, a nie tłuszczowo.

Jedzenie? Nie narzekam 😀 Czyli że bez problemów jem co chcę.

Leki? Nie mam żadnych.

Brzuszek? Bardzo powoli i prawie niezauważalnie, ale rośnie i staje się coraz twardszy. Mój pępek wygląda też trochę inaczej, jest bardziej na zewnątrz, co jest w sumie zastanawiające jakby tak wziąć pod uwagę fakt, że nie jestem jeszcze duża.

Rozstępy? Nadal nie mam.

Spanie? W porządku!

Humorki? Czasem płaczę „bez powodu”, co bywa irytujące i wtedy płaczę jeszcze bardziej, bo mnie denerwuje to, że nie wiem o co mi chodzi.

Najlepszy moment tygodnia? Nie zdarzyło się raczej nic wyjątkowego.

Inne objawy? Czuję jej ruchy od czasu do czasu, co jest taaakie super, że nawet nie umiem tego opisać!

Coś innego godnego zanotowania? No wstałam dwie godziny temu i czuję, że zaraz znowu zasnę…

Do następnego!

Aga

PS. Zdjęcie główne postu zrobione w San Diego.

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Juszowa

    O jacie! Pamiętam, że czytałam Twój blog jakiś rok temu, a później o nim zapomniałam. A dziś znów się na niego natknęłam i proszę – tyyyle zmian 🙂 Miło widzieć, że dobrze Ci się wiedzie, no i gratuluję ciąży! I nie martw się tym, że ktoś stwierdził, że jesteś niedojrzała – to jest właśnie tak, jak napisałaś, że kobieta ma zazwyczaj pewne wyobrażenia względem dziecka, (także jego płci, co jest normalne!) i jak coś „wychodzi” inaczej, to jest rozczarowana :p Ma do tego prawo!

    Pozdrawiam, i dodaję do obserwowanych!
    ciemno-tu.blogspot.com

    • Aga

      To witam z powrotem! 😀 I dziękuję!
      Nie martwię się. Jak napisałam – nie ruszył mnie ten komentarz. Napisałam o nim, bo był to po prostu kolejny dowód na to, o czym pisałam wcześniej i jaki świeży!
      Zajrzę na Twojego bloga 🙂

  • Magda

    Też zamierzam niedługo robić prawko, ale pan mąż niezbyt chętny, żeby ze mną ćwiczyć 🙁 Wzięłam sobie lekcje z instruktorem, na razie jestem po pierwszej i jestem bardzo zadowolona. Co prawda drogo (u mnie biorą $75, teoretycznie za godzinę, ale mój instruktor robi za tę cenę min. 1.5h), ale myślę, że się opłaci bo wie do czego mogą przyczepić się na egzaminie, wytłumaczy czego wymagają itp. Podobno dużo stanów już odpuściło parkowanie równoległe, u mnie niestety wciąż jest wymagane… (ale chociaż tyle, że na egz. zazwyczaj parkuje się za jednym samochodem, a nie między dwoma). Co ciekawe gdy ktoś chce zrobić kurs prawa jazdy taki jak w Polsce (teoria+praktyka) to np. u mnie szkoły proponują w pakiecie zawrotną ilość 6 godzin jazdy 😀

    • Aga

      Wow, faktycznie sporo za godzinę! Nie mam pojęcia, ile tutaj biorą. U Ciebie parkuje się za jednym, tak? U mnie parkuje się na placu pomiędzy słupkami 😛 Ale i tak, jak się nigdy tego nie robiło, to lepiej poćwiczyć.
      Haha 6 godzin to szaleństwo 😀 Ale to jest tak zupełnie inaczej tutaj… Ludzie wyrabiają sobie tymczasowe prawa jazdy w wieku 16 lat i wtedy mogą prowadzić, jeśli obok jest ktoś starszy z doświadczeniem i w ten sposób się uczą. Za darmo. A nie tak, jak w Polsce, że często sama opłata za kurs to cała miesięczna wypłata.

      • Magda

        U nas w ogóle nie ma placu i słupków, parkuje się na żywo 😀 Ja właśnie jestem w posiadaniu tego „tymczasowego prawa jazdy” 😉 Zdałam tutaj teorię i mogę jeździć z osobą powyżej 25rż posiadającą prawko. Polskiego nigdy nie zrobiłam (miałam jedno podejście, ale nie chciałam podchodzić drugi raz bo wiedziałam, że w Stanach zrobię szybciej i mniej stresu będzie), jedynie musiałam czekać, aż będę miała green card. Niestety mój mąż sporo pracuje i do tego boi się dać mi samochód, żebym ćwiczyła (mamy jeden), więc biorę te jazdy z instruktorem, żeby trochę uspokoić jego nerwy 😉 Poza tym, nie będę brała więcej niż 3 godzin (co z moim instruktorem wyjdzie bardziej jak 5 😉 ), więc finansowo nie będzie tragedii.

      • Aga

        W sumie jakby tak na to spojrzeć z jednej strony to szkoda, że straciłaś kasę i czas na kurs w Polsce, no ale z drugiej strony przynajmniej potrafisz jeździć 🙂 Mam nadzieję, że Twój mąż się odważy niedługo dać Ci auto 😉

  • Paulina

    Udanej zabawy w Chicago życzę! A jakbyś potrzebowała jakiejś pomocy, to pisz śmiało 😉

    Co do „Pamiętników Wampirów”- oglądałam kilka sezonów jak tylko wyszły, i byłam mega wciągnięta w ten serial! Potem jednak, wskutek niechęci do jednej z postaci, z którą w pewnym moomencie stało się coś i zrobiła się jeszcze bardziej drażniąca (nie chcę zdradzać fabuły;P), przestałam oglądać 😉 Jeśli podobają CI się „Pamiętniki…”, być może polubisz też „The Originals”.

    Pozdrawiam!

    • Aga

      Dzięki! Jak coś, to się odezwę 🙂
      Dzięki za nie zdradzanie fabuły 😀 Kiedyś opowiadałam koleżance o filmie, który bardzo chciałam obejrzeć, a ona do mnie: „on i tak na końcu umiera”… O The Originals słyszałam i zapisałam na listę seriali oczekujących!