#4 Śniadanie z Agą | 11. tydzień ciąży

W minionym tygodniu…
Poprosiłam Nathana, byśmy pojechali do Whole Foods, więc zawitaliśmy tam w sobotę. Do najbliższego sklepu mamy 40 minut drogi autem; jest kilka w Atlancie zaczynając od Downtown i idąc na północ, a na południu nie ma w ogóle. Ubolewam, bo bardzo lubię ten sklep! Mają tam naprawdę dużo o wiele zdrowszych rzeczy, bardzo dużo wegańskich, itp. No i są tam też miejsca z gotowym jedzeniem – od sałatek, po ciepłe dania – i każdy może sobie skomponować swój własny obiad. Tak też zrobiliśmy i nie żałowałam, bo całkiem dobre było to jedzonko. Polecam, jeśli macie gdzieś u siebie!
Chciałabym więcej napisać, ale ile można gadać o tym, że oglądam milion filmów, nie?

Blog.
Zachęcam Was do zapisywania się do newslettera, do którego króciutki formularz znajduje się po prawej stronie nieco niżej. Dzięki temu będziecie dostawać maile stworzone przeze mnie informujące Was o nowych postach 🙂
No i chciałabym przypomnieć, że odpisuję na wszystkie komentarze również pod poprzednimi postami.

Do obejrzenia.
Moja koleżanka Dominika wysłała mi filmik z występem Bruno Marsa w The Ellen Show. Nie widziałam tego wcześniej i bardzo mi się spodobało, aż sobie obejrzałam trzy razy pod rząd. Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki wykorzystali publiczność i jak to wszystko wyszło.

Piosenka tygodnia!
Dzisiaj wrzucę dwie piosenki tej samej osoby! Bardzo lubię obie te piosenki i pamiętam, że na obu słuchałam prawie non stop, gdy miałam te 10-12 lat. Nadal są na czasie jak dla mnie 🙂

W internecie.
Zapraszam na mój Instagram i Fanpage! 🙂

 

Don’t you forget about me, people! ✌

A photo posted by Aga Kirchner (Wężowska) (@gusiek.w) on


 

 

 

 

 

#throwback #Kangaroos are so cool!

A photo posted by Aga Kirchner (Wężowska) (@gusiek.w) on

fejs
***

Końcówka 11. tygodnia…

Dziecko w 11. tygodniu: wielkość śliwki. Dziecko porusza się już dość gwałtownie, a jego wątroba rozpoczęła produkcję krwi. Potrafi już połykać, wystawiać oraz chować język.
Jak się czuję? Oh, nie wiem już, chyba się przyzwyczaiłam do takiego samopoczucia i już mi to różnicy nie robi. Jedyne co mnie niepokoi to te ogromne zawroty głowy i to, że często czuję, jakbym miała za moment zemdleć. Tyle dobrze, że czuję dokładnie, kiedy to przychodzi, bo mogę sobie usiąść i przeczekać. Dzisiaj (poniedziałek) idę do lekarza!
Waga? Przytyłam 1,36kg i myślę, że to wszystko to rosnące dziecko oraz woda w organizmie, bo w moich wymiarach zmieniła mi się tylko talia (przeczytacie o tym nieco niżej).
Jedzenie? Apetyt skoczył mi do góry i jestem cały czas głodna, więc w sumie z jednej strony to dobrze. Z drugiej czasami nadal mam ochotę na coś, czego nie mogę zjeść, bo np. ma zbyt silny zapach i wtedy już mi się to nie podoba.
Leki? Cały czas biorę te tabletki na wymioty.
Brzuszek? Talia urosła mi o 2,5cm, ale jak pokazałam zdjęcie mojej kuzynce to powiedziała, że nic nie widać 😉
Rozstępy? Nie mam na razie i wczoraj w Whole Foods kupiłam nowy oleje. W składzie ma olej kokosowy, olej migdałowy, masło kakaowe oraz witaminę E. Praktycznie nie ma zapachu, co jest totlanie okej. Mam tylko nadzieję, że mnie nie uczuli.
Spanie? Nic się tu nie zmienia – cały czas dużo śpię, mam głupie sny i budzę się minimum dwa razy do łazienki.
Humorki? Ehh, nawet nie chce mi się o tym pisać, nie ma co.
Najlepszy moment tygodnia? Jakoś tak mało tych dobrych momentów ostatnio, co?
Inne objawy? No właściwie tutaj też nic się nie zmieniło, czyli dalej delikatne skurcze i pogorszona kondycja cery. Bardziej chyba mi ta cera przeszkadza… Niektóre kobiety mówią, że mijało im to po kilku tygodniach, a inne że dopiero po urodzeniu. Zobaczymy, jak to będzie ze mną.
Coś innego godnego zanotowania? Chyba tylko to, że uważam, że sześć tygodni pomiędzy jedną a drugą wizytą u lekarza to za długa przerwa, jak na mój gust.

To tyle na dziś. Do następnego!
Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • agulaw

    A to widze, ze jakies przyejmne chwile jednak sa:) Jak chocby te zakupy z mezem:)

    Rozbawil mnie komentarz o Green Card. Noooo sie poswiecilas az strach – nawet dziecko temu „amerykaninowi” urodzisz:)

    • Aga

      No mówię Ci, coś strasznego z tymi moimi poświęceniami 😛