#2 Śniadanie z Agą i mega zawiedzenie! | 9. tydzień ciąży

// Read the English version HERE! //

 

Hejka! Co tam, jak tam?

Blog.

Po prawej stronie pod boxem „o mnie” macie opcję subskrypcji, jeśli chcielibyście dostawać wiadomości o nowych postach. Zapraszam, jeśli jesteście zainteresowani! I z góry uprzedzam, byście na wszelki wypadek zaglądali do folderu ze spamem, bo możliwe, że właśnie tam pierwszy taki mail wyląduje. Później możecie ustawić, by maile z tego adresu nie były odbierane jako spam już więcej.

W minionym tygodniu…

…Nate zabrał mnie do Lawrenceville na Polish Pierogi Festival. W zeszłym roku tam nie byłam i w sumie byłam ciekawa, jak to wszystko wygląda, więc poprosiłam go, by ze mną pojechał. Poza tym miałam tak ogromną ochotę na pierogi z kapustą i grzybami, że postanowiłam na chwilę zapomnieć o tym, że do zrobienia ciasta ludzie używają najczęściej również jajek, których przecież nie jem. Te pierogi chodziły za mną jednak tak długo, że naprawdę chciałam je zjeść mimo to. Tak więc dojechanie tam zajęło nam godzinę. Było tyyyyle ludzi! Powiem Wam szczerze, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, że nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam wśród tylu białych, blond i wysokich ludzi, jak wczoraj! Oczywiście byli tam nie tylko Polacy, no ale ich też sporo. Chciałam zrobić jakieś zdjęcia, ale oboje zostawiliśmy telefony w samochodzie, więc postaram się Wam opowiedzieć… Wyobraźcie sobie, na dworze była scena, na której śpiewali polskie piosenki i tańczyli poprzebierani w ludowe stroje. Dookoła siedziało sporo ludzi pod namiotami, a w środku był położony specjalny podest do tańca, na którym szalały głównie dzieci. Jeśli ktoś chciał kupić jakieś jedzenie (trzy rodzaje pierogów, kiełbasa, gołąbki), to najpierw musiał stać ok. pół godziny w kolejce po specjalne bilety po to, by przy stoisku z jedzeniem nie marnować czasu na transakcje pieniężne. Jeden bilet kosztował $1. Gdy kupiliśmy 40 takich biletów to poszliśmy dookoła i weszliśmy do środka kościoła, bo to wszystko organizowane było oczywiście w kościele, gdzie czekały na nas taaaakie kolejki… Ciężko było znaleźć początek i koniec, więc przez jakiś czas tylko się rozglądaliśmy dookoła. Wszystko było ozdobione na biało-czerwono; na stołach czerwone obrusy, z sufitu różnego rodzaju czerwone i białe ozdoby wykonane z papieru; były stoiska z jakimiś ludowymi gadżetami, jedno stoisko polskiego sklepu oraz drugie polskiej piekarni i w tych dwóch płaciło się już gotówką. Gdy znaleźliśmy w końcu odpowiednią kolejkę, okazała się ona dość długa… Stanie w niej zajęło godzinę! Ja niestety w pewnym momencie prawie zemdlałam i Nate powiedział, że nigdy nie widział mnie takiej bladej, więc zaprowadził mnie na krzesło i dalej czekał już sam. Kiedy była jego kolej to poprosił o 40 pierogów z kapustą i grzybamim, co powtarzał kilka razy, i okazało się, że trochę im się jedzonko już kończy, więc trzeba było poczekać aż dogotują. Dostaliśmy więc paczkę z sześcioma, które od razu zjedliśmy i później czekaliśmy dodatkową godzinę na resztę, po czym okazało się, że o nas w ogóle zapomnieli, więc też ciekawie. Zabraliśmy resztę ze sobą, wyszliśmy i skierowaliśmy się w stronę auta. Generalnie według mnie spoko jest to dla ludzi, którzy jakoś tam tęsknią za Polską i w ogóle, fajnie jest im posłuchać ludowych piosenek wszędzie i poznać nowych Polaków. Ja? Nie do końca i mówię szczerze, że pojechałam tam tylko po jedzenie. Jakoś nie czułam żadnego sentymentu ani nic takiego.

Dzisiaj natomiast strasznie czułam się zawiedziona i aż się popłakałam, bez kitu. Chciałam sobie usmażyć kilka pierogów, więc wzięłam je na patelnię, wszystko ładnie pięknie, po czym ugryzłam jednego i okazało się, że w środku jest mięso. Tak mnie odrzuciło! Sprawdziliśmy więc resztę i niestety wszystkie inne również były z mięsem. Tak więc mówiąc najprościej – jechaliśmy godzinę, później czekaliśmy ok. dwóch dodatkowych godzin na jedzenie oraz wydaliśmy 40 dolców po to, by kupić 40 piegorów z kapustą i by później okazało się, że dostaliśmy ich tylko 6, cała reszta to pierogi z mięsem, których nikt tutaj nie zje, więc straciliśmy $34. A ja miałam taką ochotę!!! Wiem, że już tam więcej nie pojadę.

Piosenka tygodnia!

Dzisiaj dam Wam jedną z moich ulubionych piosenek The Baseballs, w której zakochałam się od pierwszego razu, gdy ją usłyszałam. Właściwie ten pierwszy raz był na koncercie (tak, poszłam na koncert nie znając piosenek i nie żałuję!), więc wiadomo, że na żywo to jeszcze lepiej. Cała ta ich energia ze sceny, taniec, kontakt z publicznością… Mam ogromną nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi dane być na ich koncercie! Na razie pozostają m.in. teledyski, które też są świetne, więc obczajcie sobie 🙂

W internecie.

Dzisiaj trzy rzeczy!

Kolejny filmik i znowu na Facebooku. Tym razem w roli głównej małpa i dwa psy. Klikajcie TUTAJ, żeby obejrzeć. Mnie to rozbawiło, więc mam nadzieję, że i Wam się spodoba.

Oglądałam pewien filmik na YouTube, po czym poczytałam sobie komentarze. Ktoś tam napisał, że Kim Kardashian ma zazwyczaj delikatny makijaż, kilka osób coś tam jeszcze dopisało. Mnie bardzo rozbawiła różnica, w jakiej ja Kim widzę, więc napisałam w żartach, że według mnie Kim wygląda z twarzy jak figura woskowa. Podkreśliłam, że to tylko moje zdanie, a odpowiedzi przeczytałam, że jestem „tępa”. Jaki z tego wniosek? Taki, że jeśli macie inne zdanie niż inna osoba, to jesteście tępi 🙂

Trzecią rzeczą jest zdjęcie z filmiku pt. „Peanut Butter Baby”, który to baaaaardzo mnie rozbawił!

01

 

***

Końcówka 9. tygodnia!

Dziecko w 9. tygodniu: wielkość jednego winogrona. Wątroba, nerki, mózg i płuca zaczynają już pracować (serce pracuje od 5. tygodnia). Głowa jest wielkości połowy reszty ciała. Oczy są w pełni rozwinięte, ale nadal zamknięte.

Jak się czuję? Zdziwicie się, jak Wam powiem, że bez zmian? Zero energii, zero chęci, nic. Fakt, że prawie zemdlałam wczoraj jest jednym z dowodów na to, że niewiele się zmieniło w tej kwestii.

Waga? Przytyłam kilogram! Niewiele, ale zawsze coś i cieszę się z tego powodu.

Jedzenie? Nie wiem czy tę chęć na pierogi można nazwać ciążową zachcianką, czy nie 😉 Sami zdecydujcie. Mam dużą ochotę na rzeczy świeże i takie jakby soczyste, jak np. sorbety owocowe albo jagody. Nadal nie mam w ogóle ochoty na czekoladę. Nie mogę jeść bananów, bo od razu je zwracam… A mówią, że banan to jeden z polecanych produktów, które mają złagodzić mdłości. No niestety w moim przypadku działa to odwrotnie, a szkoda.

Leki? Dalej przyjmuję to samo i jeszcze troszkę przede mną.

Brzuszek? Ostatnio Nate stwierdził, że widzi różnicę. Niewielką, ale zawsze. Fajnie! Ja chciałabym jeszcze, wiadomo, ale to wszystko przyjdzie z czasem.

Rozstępy? Nie. Ale ostatnio się wkurzyłam trochę, bo mam jakieś reakcje alergiczne na ten olej kokosowy i dostaję wysypki! Nie swędzi mnie to ani nic z tych rzeczy, no ale nie lubię no i ogólnie jakoś nie przepadam za męczeniem swojego ciała czymś, czego ono nie lubi. Uskuteczniłam więc małą zamianę i używam olejku jojoba na razie, robiąc mały research i ogarniając co tam jeszcze mogłoby zadziałać.

Spanie? Spoooko, ale mam takie sny! I budzę się co noc przynajmniej dwa razy, by iść do łazienki, czego wcześniej nie miałam w ogóle.

Humorki? To chyba ciężko stwierdzić, bo nie wiem co jest faktycznym stanem rzeczy, a co po prostu efektem hormonów 😛 Dzisiaj sporo płakałam, ale z drugiej strony uważam, że miałam powody… Tak więc no okej, stwierdźmy, że nie mam humorków, ale szczęśliwa aktualnie też nie jestem.

Najlepszy moment tego tygodnia? Cały dzień spędzony tylko z Nathanem 🙂

Inne objawy? Ciągle to samo, czyli skurcze w podbrzuszu. Chociaż nie, w sumie to jeszcze coś, zapomniałabym! Pogorszył mi się stan cery – głównie na czole i lewym policzku. Bardzo mi się to nie podoba, bo, jak większość z Was już wie, mam bardzo złe doświadczenia z problemami skórnymi. Poza tym, paznokcie rosną mi niesamowicie szybko oraz włosy mi się szybko przetłuszczają. Ehh.

Coś innego godnego zanotowania? Nie.

Lecę spać, więc to tyle na dziś. Fajnie mi się pisze te posty, bo mogę wrzucić wszystko co chcę i nic nie musi do siebie pasować.

Co tam u Was słychać?

Do następnego!
Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE