Wcześniejsze zakończenie programu au pair. | Kilka ostatnich dni.

// Read my blog in English HERE! //

Hejka!

Dziś przychodzę z postem w stylu „wszystko i nic”! Myślałam sobie, że może jakieś zdjęcia dodam, ale później zdałam sobie sprawę z tego, że ostatnio przecież żadnych nie robiłam, bo przecież no co, jakie fotki tu robić… Dobra, do rzeczy! Dodam Wam piosenkę na początek. Tylko jaką…



 

Dostałam kilka pytań na temat konsekwencji wychodzenia za mąż/ożenieniu się będąc au pair i widziałam też wiele wątpliwości ogólnie w internecie, więc pomyślałam, że Wam opowiem moją historię 🙂 Krótko i konkretnie!

Niektórzy z Was na pewno pamiętają, że jako au pair do Stanów przyleciałam 4 listopada 2013 roku z agencją Au Pair Care. Przedłużyłam program na drugi rok mimo tego, że ja i Nathan już wtedy byliśmy parą, bym mogła zostać legalnie w kraju. Drugi rok planowo kończyć miał mi się 4 listopada tego roku. W takiej sytuacji do końca września musiałam wysłać do agencji informację dotyczącą tego, kiedy chcę wracać do Polski i oni tam mówią, że w razie spóźnień trzeba płacić karę w wysokości $100. A poza tym, ja już naprawdę nie chciałam dostawać więcej maili od agencji i tylko czekałam na moment, aż będę mogła im napisać, że rezygnuję z programu. Wysłałam więc maila, że chcę zrezygnować w związku z tym, iż mam już Green Card. W odpowiedzi dostałam informację, że by zakończyć program bez żadnych problemów i konsekwencji, powinnam podać im adres, pod którym od teraz będę przebywać oraz wysłać kopię Green Card lub potwierdzenia zaakceptowania aplikacji. I tyle. Po mailowym wysłaniu kopii potwierdzenia zaakceptowania mojej aplikacji mój program został zakończony tego samego dnia. Dostałam nawet gratulacje od ludzi z agencji w związku ze stworzeniem nowej rodziny 😉 A dzień później dowiedziałam się, że moja LCC już nie pracuje. Ciekawe czy ma to jakiś związek.

Jak wygląda wychodzenie za mąż na wizie J-1 w czasie trwania programu au pair w oczach agencji? Jeśli chodzi o jakieś tam kwestie prawne, to zawieranie związku małżeńskiego na wizie J-1 nie łamie żadnego prawa, więc bez obaw. Natomiast jeśli chodzi o agencję to cóż, w umowach jest wszystko dokładnie wyjaśnione i przy okazji powiem Wam szczerze, że dziwię się, jak niewiele au pairek czyta swoje własne umowy… W nich naprawdę wszystko jest jak na tacy, a wcale takie długie nie są, więc serdecznie polecam lekturkę. No ale dobra, nie o tym 😛 Jeden z punktów w umowie z Au Pair Care (ale z tego, co czytałam to w innych agencjach jest tak samo) mówi, iż au pair zgadza się na nie zawieranie żadnych umów – religijnych, cywilnych (w tym śluby), itp. w trakcie trwania programu. W razie złamania tego punktu (no i w sumie jakiegokolwiek innego też) i wiedzy agencji na ten temat au pair zostaje usunięta z programu i musi wracać do swojego kraju. Spowodowane jest to tym, że agencja wysyła zawiadomienie do departamentu stanu i oni anulują formularz DS-2019, bo już więcej nie jest potrzebny. Bez tego formularza wiza J-1 jest nieważna, a więc w takiej sytuacji au pair zostałaby na terenie USA nielegalnie, na co agencja nie może pozwolić tym bardziej, że w sumie wszyscy już wtedy o danej au pair wiedzą. Okazało się jednak na moim przykładzie, że można wszystko załatwić polubownie, ale dopiero wtedy, gdy można zostać w kraju legalnie, czyli mając już jakiś konkretny dokument.

Dodam jeszcze, że nie jest to żadne namawianie z mojej strony do kłamania, ukrywania prawdy ani kombinowania! Każdy postępuje w zgodzie ze swoimi własnymi przekonaniami, a ja tylko tu opowiadam, jak to wyglądało w moim przypadku.

***

Pierwszy dzień szkoły w Georgii był 7 sierpnia, więc niedługo minie miesiąc, jak Alicia chodzi do pierwszej klasy. Generalnie inny był plan, jeśli chodzi o jej szkołę (być może napiszę o nim kiedyś), ale sprawy się pokomplikowały, więc poszła do publicznej podstawówki siedem minut drogi od naszego domu. Mówi, że jest spoko, lubi dzieci tam i ogólnie jest zadowolona. Jedyne, co jej przeszkadza to poranne wstawanie – wiadomo, kto to lubi?! – i długość zajęć, bo trwają one 6,5 godziny każdego dnia. I ile oni im zadają! Masakra, mówię Wam. Jak to pierwszy raz zobaczyłam, to byłam w szoku i uważam, że to zdecydowanie za dużo. Już wystarczy, że te 6latki muszą siedzieć tyle czasu w jednej pozycji na krześle, to jeszcze później spędzają tyle czasu nad zadaniami w domu… Beznadzieja, ja po prostu tego nie cierpię! Nie dziwię się więc, że i dzieci za tym nie przepadają. Nagle prawie całe dzieciństwo zostało im zabrane, ehh. Strasznie to brzmi, co? Ale wiecie, jaki jest plus? Taki, że dzieci nie muszą nosić miliona książek i zeszytów do szkoły. Alicia w plecaku ma tylko lunch, jakąś zabawkę i tyle. Wszystko inne jest w szkole, a i rodzice za żadne książki nie musieli płacić. I wiecie, co Alicia dzisiaj rano zrobiła? Ona zazwyczaj przychodzi do mnie rano i albo się kładzie obok, albo czeszę jej włosy, albo coś. No i dzisiaj zapytała jak tam moje dziecko, więc ja mówię, że no chyba okej, ale ja się kiepsko czuję. Ona odpowiedziała, że okej, zaraz wróci. Poszła na dół i wróciła dając mi koc w razie, jakby kołdra nie była wystarczająca, wodę do picia, kromkę chleba na przegryzkę i pluszowego królika do towarzystwa, jak oni wyjdą 🙂

***

Wiecie, co robię w wolnych chwilach, których ostatnio mam jakoś tak wyjątkowo dużo? Oprócz spania i oglądania seriali oraz filmów oczywiście. Gram w The sims! Fajnie, fajnie. Chyba pierwszy raz uda mi się spełnić wszystkie pragnienia życiowe moich Simów. Kupiłam też włóczki i mam zamiar robić na drutach 😀 Moja mama i babcia robiły na drutach i ja sama kiedyś potrafiłam, ale kiedy to było! Dobrze, że jest YouTube, na którym mogę znaleźć przeróżne tutoriale, bo będzie o wiele łatwiej. Jak mi coś fajnego kiedyś wyjdzie, to Wam pokażę. Jak nie to i tak pewnie pokażę 😀

Dobra, lecę. Mam ochotę na winogrona, więc trzeba urządzić sobie wycieczkę do lodówki.

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Kasia

    Szczęścia Agnieszko! 🙂

    • Aga

      Dziękuję! 🙂

  • Sylwia

    Moje host dzieci maja szkole prywatna i bardza lubie to jak ich tam ucza, bez stresu. Nie podobaja mi sie tylko mundurki ale nie moja decyzja. Chcieliscie zrobic Alicii nauczanie w domu?

    • Aga

      To bardzo fajnie, że bez stresu, to jest ważne według mnie. Co do mundurków – cóż, ja ogólnie nie popieram tej idei nigdzie. Na początku był taki pomysł właśnie, ale Nate pracuje i ja nie mam GED, a naprawdę nie chciałam z tym kombinować, udawać, wymyślać… Później był jeszcze inny pomysł, ale to długa historia, więc na razie nie będę pisać 🙂

  • Em

    Hej chciałam zapytać o zielona kartę. Rozumieniem ze przyjechałas na USA na wizie J1 na określony czas pracy jako au pair. Po wyjściu za maz od razu została Ci przyznana zielona karta? Jak to wyglada?
    Pozdrawiam 🙂

    • Aga

      Mniej więcej tak 🙂 Po wyjściu za mąż w lutym aplikację o Green Card wysłałam na początku maja, bo nie dostaje się jej tak po prostu, trzeba wysłać formularze i tak dalej (szczegółowa notka o tym: http://www.againamerica.com/pl/2015/04/25/aplikowanie-o-zielona-karte-po-slubie-z/ ). Ja czekałam tylko 3 miesiące na rozmowę w urzędzie (na którą trzeba się stawić wraz z małżonkiem), podczas której moja aplikacja została zaakceptowana i post o tym jest tutaj – http://aga-usa.blogspot.com/2015/07/rozmowa-o-zielona-karte-w-uscis.html . No i jak dostałam już Green Card pocztą, to napisałam do agencji, że mam już ten dokument w związku z czym chciałabym zakończyć program au pair wcześniej, co przeczytałaś w tym poście 🙂