Baby shower, spacer po Tyrone, irytujące komentarze w internecie… Czyli ostatni tydzień!

Jestem na etapie końcowym z trzecią częścią o aktywnym słuchaniu. Postanowiłam jednak teraz dodać coś innego w zamian, bo nie lubię pisać tych poważniejszych postów, gdy ciężko mi się skupić, a jestem teraz taka zmęczona, że na pewno tego nie dokończę! Dlatego dzisiaj kolejny post z serii miniony tydzień 🙂 Tym razem ze zdjęciami.
Zrobiło się taaaaaak gorąco, że to szok! Poza tym, jako że jakiekolwiek chłodki (nawet te najmniejsze) poszły w niepamięć, zaczęły wyłazić robale, których nie było przez długi, długi czas. Czyli np. pająki albo te przeklęte komary, które naprawdę mnie lubią i już całą jedną nogę mam w ugryzieniach… Jakbym robiła post w stylu „co jest w mojej torebce”, to dwiema podstawowymi rzeczami od teraz przez kilka następnych miesięcy są: OFF na komary oraz spray ochronny z filtrem 70. No w sumie to trzy, bo jeszcze żel na ugryzienia w razie, gdyby OFF nie zadziałał, co zdarzyło się dzisiaj. Bez tego bym zginęła i to dosłownie.
Tydzień temu poszliśmy z Nathanem na dość długi spacer tutaj po okolicy w miejsca, do których wcześniej jeszcze nie dotarliśmy. Jak to napisałam na fejsie – przez nieco ponad 21 lat mieszkałam w Warszawie, czyli dużym mieście z mnóstwem ludzi i pamiętam, jak w aplikacji na au pair napisałam coś, że nie wyobrażam sobie mieszkać w małym miasteczku. A teraz co, mieszkam w miejscu, gdzie kryją się takie super miejsca wszędzie, gdzie jest zielono, spokojnie, żyje się powoli, można sobie usiąść nad jeziorkiem… a ja z tego tak rzadko korzystam! Muszę stworzyć sobie jakąś własną mapę czy coś, nie wiem. Zdjęcia pod koniec postu! Robione telefonem zresztą, bo nawet nie pomyślałam o tym, by wziąć aparat, co było błędem, ale to nic, to nic.
Pamiętacie mój poprzedni post o tym, jak to ludzie pouczają i oceniają innych przez pryzmat tego, ile ci inni mają wzrostu? No to dzisiaj dodam więcej – ludzie oceniają innych również przez pryzmat tego, co jedzą! Nie chcę się tu rozwodzić nad tym jakoś bardzo, bo wyszedłby dłuuuuugi post (może kiedyś!) ale podsumowanie tego, co przeczytałam brzmi tak – ludzie, którzy nie jedzą mięsa są głupi, zachowują się bez sensu, są idiotami, myślą nieracjonalnie, nie odżywiają się zdrowo, jedzą „nienormalne” jedzenie i powinni się ogarnąć, a nie stwarzać problemy sobie i innym. Nigdy nic takiego nie usłyszałam prosto w twarz, a nie jem mięsa od 9 lat. Ahh, ta anonimowość w internecie! ;-)Znacie to uczucie, kiedy jesteście w sklepie i coś bardzo Wam się spodoba, ale nie zdecydujecie się tego kupić; wracacie po to jednak po kilku dniach, bo nie możecie przestać o tym myśleć i okazuje się, że kto już to kupił. No, ja znam i właśnie dzisiaj doświadczyłam i to nie pierwszy raz 😛 Na szczęście pani zaproponowała mi, że zamówi mi parę butów, które chciałam i da mi nawet $3 zniżki, więc oczywiście skorzystałam. Uff! Jaki z tego wniosek i rada? Kupować, jak się podoba i nie czekać!

Niedawno byłam też na trzecim już baby shower – tym razem mojej koleżanki, która była też na moim ślubie. Pisałam to gdzieś już, że to jedna z tych rzeczy, które bardzo podobają mi się w Stanach! Uważam, że super jest to, że wszyscy tak cieszą się z przyszłych narodzin nowego małego człowieka, chociaż, jak już kiedyś tu wspominałam, podchodzenie do obcej kobiety i głaskanie jej po brzuchu to już dla mnie lekka przesada ;-).
Dla tych, którzy nie wiedzą – baby shower to sposób świętowania narodzin pierwszego dziecka w rodzinie i zapraszane są zazwyczaj jedynie kobiety. Goście obdarowują przyszłą matkę prezentami dla jej dziecka (stąd shower – bo zostaje obsypana prezentami). Organizuje się te spotkania zazwyczaj ok. miesiąc przed terminem porodu, czasami wcześniej – zależy.

Alicia była bardzo podekscytowana Dniem Matki, bo powiedziała, że miała coś dla mnie i spędziła nad tym dużo czasu. Ostatni weekend spędziła u Fang, więc nie miała okazji dać mi tego czegoś i muszę powiedzieć, że jestem bardzo ciekawa. Poza tym, ja nigdy nie lubiłam Dnia Matki, bo, jak już wiecie, moja mama nie żyje, więc każdego roku smutek mnie dopadał, jak widziałam innych ludzi świętujących ten dzień… A ja byłam jedyną osobą w moim otoczeniu, która nie miała tej ważnej osoby. Wygląda na to, że teraz się to zmieni i znowu zacznę świętować. Tym razem nie jako córka, ale jako mama!
Dzień Matki w USA obchodzony jest w drugą niedzielę maja, więc w tym roku przypadł na 10 maja.

Mam dwa pytania!
1. Znacie jakiś silniejszy produkt na owady niż OFF, ale jednocześnie taki, który nie śmierdzi tak, że ludzie też przestaną do mnie podchodzić? Cena nie gra roli! Tzn. wiecie, w granicach rozsądku oczywiście. Albo jakieś domowe sposoby?
2. Jakiś dobry produkt na paznokcie, które się rozdwajają? Tylko nie odżywka Eveline, bo ma ona składnik, który źle na mnie działa. Najlepiej coś dostępnego w sklepach stacjonarnych w Stanach. Nigdy nie miałam tego problemu i teraz mnie nawiedził 🙁

Najpierw takie cztery fotki z baby shower…

 

 

 

A teraz ze spaceru…

 

Na Key West znaki „cat crossing” a u mnie „caution horses” 🙂

 

 

 

Rozbawił mnie ten znak, chociaż ciekawa jestem, co właściciele rozumieją przez „stupid dogs”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po drodze trafiliśmy na super sklep z antykami, w którym znaleźć można było wszyyyyyystko. Dosłownie wszystko. Od dżemów, przez płyty winylowe, po ciuchy z lat ’20. Fajne jest to, że produkty spożywcze i kosmetyczne, które tam sprzedają, produkowane są w Georgii z materiałów również z Georgii. W razie, gdyby ktoś nie wiedział, dlaczego tam na znaku na górze z napisem „Georgia made products” widnieje brzoskwinia to informuję: stan Georgia nazywany jest „Peach State” i motyw ten pojawia się wszędzie.
Kupiłam sobie tam dżem truskawkowo-lawendowy, w którym się dosłownie zakochałam, więc niedługo wracam kupić większy słoik!
Spędziliśmy tam sporo czasu, ale ja naprawdę lubię takie miejsca i zdecydowanie było co oglądać! Mogłabym kupić tyyyyle rupieci 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Otwieracze do butelek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To po środku to stara maszyna ze stacji paliwowej.

 

 

 

 

Wydaje mi się, że to tyle na teraz. No… Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Na zakończenie moje foto z Alicią!
Do następnego,
Aga
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Uwielbiam twoją Alice jest taka urocza!

    • Takie małe sprostowanie – jej imię to Alicia, nie Alice 🙂 Blisko! I też uważam, że jest urocza.

  • Takie same koszulki macie? Świetnie to wygląda 🙂 Cieszę się, że odnalazłaś w Stanach szczęście. Do taarzy Ci z dzieckiem 🙂 Wszystkiego najlepszego z okazji dnia Matki i powodzenia! 🙂

    • Tak, mamy takie same koszulki 😀
      Dzięki!

  • Alicja nie tylko-z tego co piszesz-jest bardzo dojrzała jak na swój wiek ale ma też bardzo dorosłą (i piękną oczywiście) twarz! Niektóre zdjęcia krajobrazów przypominają mi Polskę, moje okolice. Ja wychowałam się na wsi i był to wspaniały okres bo zaznałam ogromnej wolności jako dziecko. Przed liceum przeprowadziłam siędo miasta 400tys mieszkańców i już po roku mi się znudziło. Najbliższy rok spędzę w dużym mieście i nie wyobrażam sobie powrotu na wieś, lubię tam być dwa dni w ciągu miesiąca nie więcej. Może gdy będę mieć swoją rodzinę priorytety się odwrócą.
    Pozdrawiam! 🙂

    • To prawda!
      No właśnie. Dlatego uważam, że warto spróbować różnych rzeczy, bo tylko wtedy człowiek może się dowiedzieć, czego tak naprawdę chce 🙂

  • Na paznokcie spróbuj Nail Tek Foundation II. Dostaniesz w ULTA na przykład 🙂 jak dla mnie najlepszy na wzmocnienie paznokci:)

    • OK, dzięki za radę :))

  • Anonymous

    Polecam na komary Cutter Skinsations Insect Repellent Pump tylko nie w areozolu, a w sprayu 🙂 mnie tez juz pogryzly komary niestety, pogoda jest super, bo mimo tego, ze jest cieplo nie jest wilgotno, uwielbiam wiosne w GA mozna jeszcze w domu okna pootwierac, lato juz takie fajne nie jest 🙁 K

    • OK, na pewno wypróbuję! Jestem gotowa wypróbować wszystko, co dostępne na rynku 😉
      Zgadzam się, w lato otworzyć okno, to samobójstwo prawie 😉

  • Śliczna Alicia , super razem wyglądacie 🙂 i te piękne widoki , tyle kolorów! 🙂

  • Anonymous

    Hej, mam pytanie, planujesz aplikację do jakiejś szkoły czy może szukasz pracy? Pytam się z ciekawości, czy planujesz jakąś ścieżkę kariery czy może masz zamiar zostać housewife ;)? Pozdrawiam.

    • Hej! Chyba będę musiała napisać o tym coś więcej w którejś notce, bo dostaję wiele pytań tego typu 😉 Na razie odpowiem tak: nie mam pozwolenia na pracę, więc nie wchodzi to w grę; nie zmieniam mojego statusu w US na status studenta, więc studiować również nie mogę na chwile obecną.

  • Anonymous

    Jedynym miastem, ktore kocham miloscia bezwarunkowa jest Nowy Jork. Pozostale moglyby nie istniec.
    A w Twoim miasteczku moge zamieszkac natychmiast:) Zdecydowanie moje klimaty. Do tego rower. I rolki. Ooo a jest tam gdzie jezdzic na rolkach?

    • Anonymous

      To ja Agulaw. Zapomnialam sie podpisac:)

    • Zapraszam!! 🙂
      No właśnie mam z tym problem… Chciałam kupić rolki, ale potem zatrzymałam się na moment i zastanowiłam się – czy ja mam gdzie na nich jeździć?! Nie bardzo. W miasteczku obok (15 minut autem) są dróżki dla wózków golfowych i ewentualnych rowerzystów czy spacerowiczów, z których mogłabym korzystać, tylko ja lubię jazdę na rolkach jako coś relaksującego, a nie męczarnie pod górki non stop 🙁

  • Myślałam, że baby shower to przyjęcie z okazji przyjścia na świat każdego dziecka a nie tylko pierwszego w rodzinie.

    • Jak się chce, to można i przed każdymi narodzinami kolejnych dzieci 🙂 Czytałam jednak, że tradycyjnie organizuje się jedynie dla tego pierwszego.

  • O rany! Kiedyś czytałam Twojego bloga, ale jakiś czas temu zapomniałam, że istnieje.
    Teraz wchodzę i co? Jesteś już w USA i do tego – wyszłaś za mąż! Niesamowite, jak ten czas szybko leci. Ja sama w ostatnim czasie założyłam bloga 🙂 [wielka-ucieczka.blogspot.com]

    Będę tu teraz częściej zaglądać! Pozdrowienia dla całej szczęśliwej rodzinki 🙂

    PS. Te zdjęcia przypominają mi trochę widoki na Mazurach, o których pisałam w ostatniej notce :p

    • Jak ten czas leci, co? No i nigdy nie wiadomo, co się wydarzy 😀
      Zajrzę na Twojego bloga jutro 🙂

  • Anonymous

    Wybacz za pytanie, nie musisz odpowiadac:) zwiazek z Nathanem to Twoj pierwszy zwiazek? I mam jeszcze jedno pytanie, podczas aplikacji to tam jest wszystko dokladnie opisane co i jak? Sory za takie pytania bez skladu i ladu xd

    • Tak, związek z Nathanem jest moim pierwszym :). Może to dziwnie zabrzmi, ale ja już parę lat temu myślałam sobie, że ja jak się zakocham to pewnie raz a porządnie haha
      Nie wiem, co masz na myśli mówiąc "wszystko dokładnie opisane". W aplikacji jest mnóóóóóóstwo pytań – doświadczenie, szkoła, zainteresowania, hobby, stan zdrowia, prowadzenie auta, języki, pływanie… Mnóstwo, mnóstwo. Piszesz też list, w którym możesz dodać coś od siebie. Jakbyś miała (lub miał – nie wiem, z kim rozmawiam) jakieś konkretne pytania, to służę pomocą!

    • Anonymous

      Dzieki za odpowiedz:) tzn chodzilo mi o to czy krok po kroku wiesz co robic czy trzeba w dodatkowych zrodlach szukac. Na razie nie mam bo ap to dopiero plany,koncze dopiero 1klase tech. tez hotelarskiego jak Ty kiedys;) i trafilam na.Twojego bloga dopiero kilka dni temu, bardzo sie zdziwilam,ze mialas prpblemy z cera, bo teraz wygladasz super, ja niedlugo tez ten lek zaczne brac prawdopodobnie, wiec dzieki Twojemu postowi wiem wiecej. Uf, ale sie opisalam xd aha, i piszesz z "nia"xd . + czytalam dzis Twoj post o problemach w szkole, i kilka z nich mi sie niestety zgadza, wiekszosc zgadzalo bo to czasy gim. No i tez jestem dosc wysoka. Niesamowitexd

    • Ja akurat dostałam pełną listę rzeczy do zrobienia i wyjaśnienia wszystkiego, więc nie miałam z tym problemu. Widzę jednak po postach na różnych stronach w internecie, że jest wiele kwestii, które nie są wyjaśniane na początku i kandydatki na au pair muszą szukać w innych źródłach. Chciałabym właśnie, żeby mój blog był takim źródłem 🙂

      No to życzę powodzenia z leczeniem!!!! 🙂

    • Anonymous

      ok 🙂
      dzis wlasnie bylam, i leczenie sie zacznie dopiero od wrzesnia, mysle, ze to przez to, zeby nie bylo juz tak goraco, ale mam takie pytanie xd
      bo najpierw sa badania, i mi wyszedl zbyt wysoki cholesterol i cos jeszczse od cukru. i jesli we wrzesniu to sie powtorzy, to nie bede mogla przyjmowac leku czy to nie ma wplywu? chyba, ze nie wiesz 🙂
      + od teraz bede sie podpisywac:
      -k. 😀

    • Jeśli masz podwyższony cholesterol, to lekarz nie powinien przepisać Ci izoteku, bo jednym ze skutków ubocznych jest właśnie duże ryzyko, że poziom cholesterolu się podniesie. Wydaje mi się, że jeśli już teraz masz podwyższony, to jest to nawet bardziej prawdopodobne. Przypuszczam, że najpierw musiałabyś to ogarnąć ,a dopiero później myśleć o izoteku.

    • Anonymous

      ok dzieki, czyli mam czas jeszcze, zeby go zmniejszyc 🙂
      babka mi powiedziala, zebym nie jadla smazonego, ale ogolnie mieso chyba moge jesc, tylko wiadomo,nie za duzo, ale nigdy nie jadlam jakos duzo wiec nie wiem skad ten cholesterol

    • Jajka, sery, masło… Jest niestety wiele innych rzeczy, nie tylko mięso. Tak czy siak, powodzenia!

  • Anonymous

    Właśnie rozpoczynam drogę do zostania au pair i zawsze myślałam, że będę chciała mieszkać w słonecznej Kalifornii czy ewentualnie na Florydzie i będę dążyła do tego, żeby znaleźć taką rodzinę, ale patrząc na Twoje zdjęcia stwierdzam, że te małe miejscowości są niesamowicie urokliwe.
    Nie wiem czy gdzieś podawałaś tą informację, mogłabym wiedzieć w jakiej miejscowości mieszkasz? 🙂 Piękne widoki 🙂

    • Też chciałam do Kalifornii, co nawet zobaczyć możesz w tytule mojego bloga… który chciałabym zmienić 😉 A teraz nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne! Poza tym w sumie to prawda jest taka, że jak nie trafisz do centrum NYC, to rzadko kiedy zdarza się, by au pair mieszkała w dużym mieście, więc zazwyczaj są to jakieś obrzeża.
      Ja mieszkam w Tyrone, ok. 40 minut na południe od centrum Atlanty 🙂