Alicia straciła pierwszy ząb! // Z życia codziennego…

// ENGLISH VERSION HERE //Hej! Jak leci? Coś ciekawego?

Jako że dodałam ostatnio posty w krótszym odstępie czasu niż wcześniej, to na wszelki wypadek mówię, że TUTAJ znajdziecie notkę o płaceniu US tax przez au pair, a TU moje porównanie tego, co widzę tutaj, a do czego przyzwyczajona byłam w Polsce.
Pierwszy akapit to temat z serii „rozważania Agi”, a reszta bardziej na luzie 😀
Czytam sobie czasem dla „odmóżdżenia” różnego rodzaju portale dla kobiet tak polskie, jak i amerykańskie, żeby wiedzieć, co tam w trawie piszczy (plotkarskie, o modzie czy też o różnego rodzaju nowinkach, jak np. stosunki międzyludzkie, itp.). Czasem łapię się za głowę czytając artykuły, ale częściej zdarza się to, gdy czytam komentarze. I, co najgorsze, głównie na polskich stronach. Ile tam jest nienawiści, zazdrości, chamstwa… Ktoś napisze, że się czegoś boi i za moment zostanie zrównany z błotem przez innych, że jest idiotą, bo boi się tego i tamtego, że zachowuje się jak „dzieciak”, itp. Ktoś inny skomentuje w normalny i kulturalny sposób, ale wyrazi opinię, która jest inna niż reszta i od razu zostaje obrażany, że jest głupi, bo o niczym nie ma pojęcia. To samo jest, gdy gdzieś tam opublikują zdjęcie jakiejś dziewczyny, która jest podobno piękna, niesamowicie zgrabna, ideał kobiety, itp. Nie daj Boże jakaś komentatorka napisze coś w stylu „nie podoba mi się, jak ona wygląda” to od razu zostaje oskarżana o to, że na pewno jest zazdrosna, sama jest brzydsza i komentuje tak po to, by się dowartościować. To chyba mój faworyt spośród tego wszystkiego i niekwestionowany top, jeśli chodzi o częstotliwość pojawiania się. Dlaczego czytam tego typu rzeczy? Nie wiem w sumie… pewnie z ciekawości. Wydaje mi się, że to jest na tej zasadzie, że ludzie w internecie mogą czuć się anonimowi i dlatego mają odwagę do bycia kimś, kim naprawdę są i do pokazania emocji, które w sobie naprawdę mają, ALE w prawdziwym życiu nie mają możliwości na wyrażenie siebie w ten prawdziwy sposób, bo nie jest to mile widziane, więc trzymają to w sobie, a po powrocie z pracy/szkoły wyżywają się na necie, bo to jedyne miejsce, w którym mogą się tak zachować i czują się bezpieczni. Dlatego nawet się nie irytuję, gdy czytam tego typu rzeczy, bo wiem, że nikt z natury nie jest typem, który tylko chce wbić nóż w czyjeś plecy tak po prostu. Przeszkadza mi to jednak trochę pod tym względem, że szkoda mi ludzi, którzy są obrażani. I teraz nadchodzi najgorsze – czy to samo widuję na amerykańskich stronach? Odpowiedź brzmi NIE. O wiele częściej czytam komentarze, które dają do myślenia, mają jakąś wartość, a osoba pisząca je nie obraża nikogo dookoła. Oczywiście ludzie się kłócą, wiadomo 😉 Ale częściej to jest na zasadzie „okej, ty uważasz, że to dobre, ja uważam, że nie i wyjaśnię dlaczego…” zamiast „ale jesteś głupi!” Od czego ta różnica zależy?
A’propos współczucia… Wiecie, jak to u mnie jest? Największe współczucie czuję do zwierząt, potem do innych ludzi, a dopiero na samym końcu do samej siebie… o ile w ogóle. I wiem doskonale, że to nie jest dobre. No ale wszystko da się zmienić, chociaż poziomu współczucia do zwierząt zmieniać nie chcę. Raczej to ostatnie, czyli do samej siebie.
I taką ciekawostkę Wam powiem, że zostałam wywalona z trzech różnych grup na Facebooku właśnie z tego powodu, że moje zdanie było inne, niż zdanie reszty. I nie, nie obrażałam nikogo, nigdy nie użyłam słowa „YOU” pisząc komentarze, bo zawsze mówiłam tylko o sobie i o tym, co ja myślę, a mimo to byłam dla nich jakimś zagrożeniem, więc woleli mnie wyrzucić, niż rozwiązać cokolwiek tam mieli do rozwiązania. Ale wiecie co… Nie przejmuję się tym, bo skoro spotkałam się z takimi reakcjami to oznacza, że to, co mówiłam jakoś ich tam poruszyło i zastanowili się chociaż przez chwilę, a mnie o to chodzi 🙂 Jak już tu napisałam kiedyś – świata zbawić nie mogę, ale podzielić się swoim zdaniem owszem!
***

Alicii rusza się pierwszy mleczak i jest taka podekscytowana, że masakra. Mówi, że nie może się doczekać, aż jej wypadnie i włoży go pod poduszkę, cytuję, „mimo tego, że nie wierzę w żadną wróżkę i wiem, że to rodzice dają pieniądze, to ciągle fajnie jest obudzić się z dolarem na łóżku” 😉
Wyobraźcie sobie, że początek tego akapitu napisałam, gdy Alicia poszła do łazienki oglądać swój ruszający się ząb, a wyleciał on jej tuż po tym, jak do mnie wróciła! Tak się zaczęła ekscytować, że aż nie mogłam się napatrzeć, niesamowity widok. OK, ja też się podekscytowałam 😀
Btw, a’propos braku wiary we wróżkę… Alicia ma zaledwie niecałe 6 lat, a jakiś czas temu powiedziała: „jak zobaczę Jezusa albo św. Mikołaja na własne oczy, to dopiero wtedy w nich uwierzę!” 🙂 Gdy kiedyś skomentowałam jakiś artykuł i napisałam o tym właśnie, to ludzie mi zarzucili, że kłamię, bo jak takie małe dziecko mogłoby coś takiego powiedzieć, to po prostu niemożliwe… Tak wracając do akapitu wyżej. A jednak! No tyle że oni na tej samej zasadzie, co Alicia – uwierzą, jak usłyszą.

***

 

Mam do Was pytanie. Dostałam ostatnio maila od jednej z czytelniczek, która pozwoliła mi na nawiązanie do niego w notce 🙂 Napisała mi, iż zauważyła, że coraz więcej blogerek zakłada fanpage blogów na fejsie i według niej fajnie by było, gdybym ja założyła swój i wtedy byłoby łatwiej trzymać się na bieżąco, a i mogłabym dodawać jakieś małe ciekawostki, o których nie piszę na blogu. Od razu po przeczytaniu napisałam, że raczej nie, ale potem skasowałam te słowa i zastanowiłam się chwilę… Po czym pomyślałam, że zapytam, co Wy o tym myślicie. Tak więc pytam – ktokolwiek byłby zainteresowany? 🙂
Okej, za Polską nie tęsknię, co łatwo można zauważyć czytając moje posty ;-), ale za niektórymi produktami spożywczymi niestety tak. Np. jak ja mogę znaleźć tutaj biały ser? Czytałam, że muszę znaleźć „farmers cheese”, ale np. u mnie nigdzie go nie ma. Musiałabym jechać do Atlanty do Whole Foods, żeby go dostać, a nawet nie wiem, czy jest dobry. Dlatego, gdy naprawdę mam na niego ochotę, to muszę jechać do sklepu, który widzicie na fotce… A nie jeżdżę tam z tych dwóch powodów:
a) jest oddalony ode mnie o 100km, co oznacza godzinę i 15 min drogi autem…
w jedną stronę
b) za to, co widzicie na zdjęciu powyżej zapłaciłam… $70!!!!!!
(Ale sernik był pyszka!) Dałam Nathanowi spróbować chałwę to się skrzywił. Nie może też znieść makowca, ale to dobrze, bo więcej dla mnie!

 

Tak ciepło się zrobiło!! :-)))) Aktualnie u mnie jest czas, w którym dość często pada deszcz i są burze od czasu to czasu. Biorąc pod uwagę to, że jest tu mnóstwo lasów i zwierząt – deszcz jest niezbędny! A temperatura utrzymuje się na dość wysokim poziomie i już nie powinna spaść, więc to mi się jak najbardziej podoba.

 

Bardzo podoba mi się to, jak Cleo wygląda, więc czasem robię jej jakieś fotki, ale kurde… Ten kot serio nie lubi ludzi. Nie daje się głaskać, nie przychodzi, nie siada na kolanach. Poza tym 90% czasu spędza na dworze. Jaki jest sens posiadania takiego kota? Ona czasem zabija małe ptaszki i myszki i zostawia je na werandzie. Wiecie co, nie wiem czy o tym pisałam, ale jakiś czas temu Nathan pozwolił jej spać w naszej sypialni, bo strasznie miauczała pod drzwiami, a gdy następnego dnia wróciłam z zakupów, to na podłodze przy drzwiach tego samego pokoju zobaczyłam martwego ptaka i pióra dookoła… Śmiałam się, że Cleo chciała podziękować 😉
I selfie na zakończenie 😉
Do następnego!
Aga

PS. Plany na kolejne posty? Aplikacja o zieloną kartę, przykłady aktywnego słuchania do każdej z blokad – na prośbę w komentarzach, opieka medyczna w Stanach, filmy, przejażdżka po mojej okolicy, zabawy z Alicią, jedzenie wegetariańskie/wegańskie w USA… Stay tunned!

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Co do krzywienia sie Nathana…zauwazylam, ze duzo Amerykanow nie przepada za naszym polskim jedzeniem. Ja osobiscie uwazam, ze nazsze jedzonko jest pyszne, no ale kazdy ma swoje upodobania.

    • Wiadomo! W sumie to działa w obie strony – nawet jakbym jadła mięso, to do pączka z bekonem bym się nie przekonała 😉

  • Nie mowiłaś, że macie tygrysa w domu :P.

    • Oj tam, oj tam 😀 Lepiej późno niż wcale, chociaż jakieś zdjęcia już wrzucałam!

  • Anonymous

    Jest i lamparcik:D Cudna Cleo, a charakter zdecydowanie kociego indywidualisty. Uczucia okazała Wam przyniesionym "prezentem" 😉

    Macie w pobliżu jakieś polskie/europejsko wschodnie knajpki czy sklep w Atlancie to jedyna opcja kupienia polskich produktów?

    Zapytam przy okazji o jedną rzecz, która mnie ciekawi – czy w Atlancie i okolicach widać mocno efekty kręcenia tam The Walking Dead czy już teraz nie ma po tym śladu? Na innym blogu czytałam ostatnio o wizycie autorki w Forks, znanym ze Zmierzchu. Tam podobno życie mieszkańców nadal opiera się na sławie miasteczka z filmu. Oczywiście nie ma co porównywać go wielkością do Atlanty, ale że lubię TWD, zapytałam;)

    Pozdrawiam!
    D.

    • To prawda, ale wolałabym jednak tę wdzięczność dostać pod postacią mruczenia i siedzenia na moich kolanach. No cóż, nie można mieć wszystkiego w końcu 🙁

      W pobliżu… Nie, nic nie widziałam, nic nie znalazłam. W niektórych sklepach można kupić jakieś pojedyncze produkty europejskie, ale to głównie hiszpańskie, włoskie czy francuskie. Jeśli chcę coś polskiego, to muszę jechać do tego sklepu, o którym wspomniałam w poście.

      Właśnie dzisiaj zaczęłam tworzyć listę miejsc, gdzie nagrywali The Walking Dead i gdzie wybieram się w weekend, żeby porobić zdjęcia i później wrzucić na bloga! Myślę, że zainteresuje Cię ten post 🙂 W Atlancie niewiele nagrywali; głównie są na południu, czyli w moich okolicach. Całe szczęście, bo łatwo mi to ogarnąć!

    • Anonymous

      Super, z przyjemnością przeczytam ten post! Zresztą jak każdy inny 😉

    • 🙂

  • Anonymous

    Lubie jak piszesz tak o wszystkim:)
    Pewnie jak zechcesz to i na fb cos powrzucasz. Nie mam konta (juz pisalam, ze nie mam nigdzie konta), ale mam nadzieje, ze nie porzucisz bloga dla fb.
    Ja mam tak, ze najpierw pochylam sie nad soba (ach ta milosc wlasna:)), potem nad drugim czlowiekiem, a na koncu nad zwierzeciem.
    Agulaw

    • Niieeee, nigdy nie porzucę bloga! Tzn. no okej, nie mówię "nigdy", bo w końcu nie wiadomo… Ale nie planuję!

      No to trochę zazdroszczę, że najpierw potrafisz się pochylić nad sobą!

  • Anonymous

    Bialy ser mozesz znalesc w Sprouts Farmers Market, polecam ten sklep uwielbiam robic w nim zakupy, a i u mnie w Publix tez jest 🙂

    • Do najbliższego Sprouts mam zaledwie 5 minut bliżej, niż do polskiego sklepu, więc nie urządza mnie to niestety 🙁 A w Publix nigdy nie widziałam kurde… Nawet pytałam raz. Widocznie u Ciebie jest większe zapotrzebowanie, kto wie 😛

    • Ale dzięki za wskazówkę! Mam trop 😉

    • Anonymous

      Ten bialy ser jest firmy Friendship Dairy Farmer Cheese hmm i niby kazdy Publix go sprzedaje, ale widocznie chyba nie 😉

    • Serio każdy? To nie wiem, czemu u mnie nie ma, ale mam kilka Publixów dookoła, to ogarnę w innych albo pogadam z managerem u mnie 😛 Zauważyłam różnice w asortymentach w różnych lokalizacjach przeróżnych sklepów. Masz u siebie Kroger? W tym sklepie są chyba największe różnice…

    • Anonymous

      Wiesz co mam Krogera , i to bardzo blisko tylko, ze jakos niechetnie robie tam zakupy, moze dlatego, ze moj jest jakis taki scisniety malo przestrzeni ma 🙂 nie przedtawilam sie Kasia mieszkam w Cumming, GA

    • Miło poznać!
      Mam pytanie. Pisałaś do mnie maila jakiś czas temu? Czy to była jakaś inna Kasia? 🙂

    • Anonymous

      Nie to nie ja 🙂 K

    • Ok, sprawa wyjaśniona! 🙂

  • 'Największe współczucie czuję do zwierząt..' hmmm mam tak samo i wcale mi z tym źle nie jest!

    I muszę przyznać, tak jak za kotami nie przepadam, tak Cleo jest śliiiiczna!! 😀

    • Nie, nie, też nie jest mi z tym źle! Źle mi jest z tym, że mam malutko współczucia do samej siebie 😉
      No jest 🙂

  • Anonymous

    Ciekawa jestem co to były za środowiska, które Cię wyrzuciły. Chętnie tam zajrzę i przekonam się na własnej skórze jak tam jest.

    • Ja tez strasznie jestem ciekawa co to byly za grupy i co im sie tak niepodobalo, w wypowiedziach Agi.

    • @annimula
      Pierwsza to była jakaś grupa dla Au Pair i Host Families, w której założycielka napisała coś, z czym się nie zgodziłam. Napisałam więc, że się z tym nie zgadzam i wyjaśniłam dlaczego, po czym dostałam wiadomość od owej kobiety, że jeśli jej nie przeproszę, to mnie wyrzuci z grupy. No i generalnie wysłała mi dość długą wiadomość, w której – mówiąc ogólnie – robiła z siebie ofiarę losu. A że ja kompletnie nie czułam, że zrobiłam cokolwiek, za co miałabym przeprosić, to odmówiłam. No i zostałam wywalona. Po dłuższym czasie widziałam w innej grupie dziewczyny, które również zostawały wyrzucane za jakieś malutkie rzeczy, a końcowo ta kobieta zdecydowała się trzymać tam tylko tych, którzy będą płacić. No cóż, nie ja pierwsza, nie ostatnia.

      Druga i trzecia dotyczyły kobiet opiekujących się dziećmi w domu w rodzinach, gdzie ojcowie pracują, a matki są z dziećmi. Dołączyłam z czystej ciekawości, by poczytać, jak tam życie im płynie, co robią, jakie problemy napotykają, itp. Nie spodziewałam się, że to, co tam zobaczę, wstrząśnie mną tak bardzo. A czytałam strasznie dużo brutalnych (w mojej opinii) sposobów na to, jak traktować swoje własne dzieci; sposobów totalnie pozbawionych szacunku, miłości, współczucia, zrozumienia… Post, którego nigdy nie zapomnę tyczył się tego, iż kobieta prosiła o poradę, bo nie ma pojecia jak się zachować z jej 3-letnią córką, która wiecznie płacze i w ogóle nie słucha; napisała, że nic nie pomaga, a to "nic" to wrzaski, zamykanie jej samej w pokoju i nie pozwalanie na wyjście; nie dawanie jedzenia, póki nie przestanie płakać + napisała też, że ktokolwiek jest w jej domu, może bić ową dziewczynkę tak długo, aż bijącego nie zacznie boleć ręka. No sorry, jak sobie wyobraziłam to biedne dziecko, to aż mi łzy w oczach stanęły. (I wyobraź sobie to dziecko w dorosłości – jeśli nie znajdzie nikogo, kto pomoże, to prawdopodobnie sama tak samo będzie traktować swoje własne dzieci.) W tedy typu sytuacjach nie siedziałam cicho tylko pisałam, co myślę, ale bez oceniania tych kobiet; pisałam o tym, jak ja to wszystko odbieram, jak się czuję czytając posty, itp. Po kilku moich komentarzach jedna z nich napisała, że jest bardzo ciekawa tego, jak ja to wszystko widzę i gdy odpowiedziałam, że chętnie opowiem w oddzielnym poście, jeśli są zainteresowane, to kilka innych napisało, żebym je oznaczyła, bo chca poczytać. No to napisałam, jak ja widzę traktowanie dzieci, co robię, czego nie, co lubię, a czego nie… No i zaczęłam dostawać odpowiedzi, że kłamię, wymyślam, że to nierealne, że tylko staram się robić wszystko, by je oczernić i mówić jakie złe są, że pewnie sama nie jestem tego wszystkiego pewna, więc pisze to wszystko, bo szukam potwierdzenia i chcę, by się ze mną zgodziły… Oczywiście chciałabym, żeby chociaż jedna przystanęła i zastanowiła się chwilę i żeby doszła do wniosku, że hej, może moje dziecko mi nie ufa i się mnie boi i płacze, bo nie chce ze mną być, skoro cały czas je biję i na nie krzyczę… Ale od początku wiedziałam, że nic takiego się nie stanie (tak, nie wierzyłam w nie w ogóle po tym, co czytałam). Napisałam im, że czuję się niepewnie rozmawiając z nimi, bo co chwilę jestem atakowana i bardzo to jest niekomfortowe, po czym nie miałam już dostępu do grupy. Przypuszczam, że ten komentarz zostawił w nich jakąś tam myśl, że skoro osoba, która nie jest nawet blisko nich czuje się niekomfortowo to może faktycznie ich dzieci odbierają je jako "scary". No i uważam, że skoro zostałam wyrzucona, to znaczy, że jednak trochę dało im to do myślenia w jakiś sposób i poczuły się zagrożone, bo gdyby ich to kompletnie nie obeszło, to byłyby w stanie ze mną dyskutować czy też nawet normalnie rozmawiać. Szkoda tylko, że wolały mnie wywalić zamiast wyjaśnić co tam w nich siedziało. A szkoda dlatego, że naprawdę współczuję ich dzieciom…

    • Az ciarki przechodza czytajac historie tej 3-letniej dziewczynki. Jej matka zasluguje na wizyte jakiegos kuratora z opieki spolecznej, a nie komantarze na fb. Ktos powinien to naprawde zglosic. I ze tez ta kobieta sie nie wstydzi pisac takie rzeczy. Niektorzy ludzie nie powinni chyba miec dzieci. Ni wyobrazam sobie tak traktowac mojego synka, chocbym nie wiem jaka byla wkurzona.

    • Nie wstydziła się, bo zdecydowana większość tam jest taka, więc wszystkie się nawzajem wspierają. Wiesz, porady w stylu "weź pas i daj mu porządnie w tyłek to się uspokoi" pojawiają się tam praktycznie codziennie. I to jest przerażające! Jak raz napisałam, że ja odbieram takie traktowanie dzieci jako znęcanie się, to zmieszały mnie z błotem, bo to przecież "potrzebne".
      Zgadzam się z tym, co napisałaś – niektórzy nie powinni mieć dzieci. I mówię to z pełną odpowiedzialnością.

    • To jest amerykanska czy polska grupa?

    • Jedna była polska, druga amerykańska. Zawartością nie różniły się za bardzo, tylko język inny.

    • Anonymous

      Pytanie czy te grupy były otwarte czy zamknięte. Sprawa 3 letniej dziewczynki to sprawa kryminalna.
      Ciekawe czy w USA kary cielesne są zabronione prawnie czy też nie.

      Co do wyrzucenia z grup: jeśli to były grupy anglojęzyczne i native, a do tego British English to jest prawdopodobne, że Twoje wypowiedzi z racji znajomości języka nie na poziomie British native mogły być odebrane jako very impolite/rude. To co ujdzie w American English w UK może być uznane za prostackie. Nie mam porównania, ale słyszałam, że stewardesy w lotach w USA zwracają się do pasażerów podczas instruowania co zrobić w razie wypadku per "People", podczas kiedy w UK i liniach europejskich per "Ladies and Gentleman". Tak przynajmniej było kiedyś. Być może, że "nieporozumienie" w pierwszej grupie wynikało właśnie z powyższego powodu? Myślę, że w każdym języku warto na wszelki wypadek przyswoić sobie szeroki katalog zwrotów z gatunku polite i pytać nejtiwów, co z tego, co mówimy jest dla nich rude.

  • Juligianni

    c.d. Wcielanie w życie pierwszej poprawki do Konstytucji dobrze jest zacząć od własnego podwórka. I trzeba pamiętać o imponderabiliach !!! Wiesz, ja to przerabiałam i przerabiam na własnej skórze u Ciebie. Była to cenna lekcja, że lepiej nie mówić prawdy ani tego co się myśli. Ale ja jestem twarda sztuka, więc chętnie poznam środowiska, które Cię wywaliły.

    • Juligianni, Ty przeszkadzasz mnie tak samo, jak ja Tobie od… Ilu lat? 4? 5? Powiem Ci szczerze bez owijania w bawełnę – ja do Ciebie nie mam za grosz szacunku i zwyczajnie Cię nie lubię oraz w ogóle Ci nie ufam. I powiem więcej – Twoje teksty przestały robić na mnie jakiekolwiek wrażenie z dwa lata temu, jak nie więcej. Jeśli chcesz komentować mi bloga to bardzo proszę, masz do tego święte prawo i nie mam zamiaru Ci go zabierać. Zaznaczam jednocześnie, że w żadną dyskusję już się z Tobą nie wdam, bo to jest dla mnie zwyczajne marnowanie czasu, a ja swojego czasu nie lubię marnować. Jeśli nadal koniecznie chcesz znaleźć we mnie i w moim zachowaniu coś, do czego można się przyczepić (co robisz nieprzerwanie od samego początku), to życzę powodzenia i owocnej pracy!

    • Juligianni

      Piszesz o osobie, której nie znasz, więc tak naprawdę ona dla Ciebie nie istnieje jako pełna osoba. Co do szacunku: to już miałyśmy tu długą dyskusję na ten temat i nawet się nie pokłóciłyśmy 🙂 Na koniec napisałaś mi coś, co w sumie było komplementem, za co dziękuję. Czyli jednak można 🙂

  • Anonymous

    Mam nadzieję, że w poście odnośnie green card napiszesz jak wygląda krok po kroku zmiana statusu w przypadku bycia au pair i jak to wszystko zrobić LEGALNIE! byłoby super…

    fanpejdż to dobry pomysł 🙂 zakładaj, będę wchodzić 😛

    • Dokładnie tak! Ja wszystko robię legalnie :))

    • Anonymous

      Po slubie z obywatelem green card kazdy dostaje 🙂 mozesz nawet miec nielegalny status, trzeba tylko legalnie wjechac do USA 🙂

    • Zależy co rozumiesz pod słowem "dostaje", bo są ludzie, którzy myślą, że po ślubie dostaną green card od ręki i nic nie muszą robić – są w błędzie. I niestety zdarzają się odmowy 🙁

    • Anonymous

      Pewnie chodzi o prawdziwy slub ( z milosci), nie dla zielonej karty, sama przez to przechodzilam 🙂 duzo papierologi, udowadniania, odpowiedzi na glupie pytania urzednika, stresu i pieniedzy 🙂 K

    • Dużo papierologii… To mnie najbardziej irytuje.

    • Anonymous

      Wiem, że wszystko robisz legalnie! Dlatego własnie czekam na info od Ciebie 😀 Bo akurat odnośnie uzyskania zielonej karty w necie informacji znaleźć można mnóstwo, na forach czy chociażby stronie ambasady – tak odnośnie informacji "jak z bycia au pair zostać rezydentem", co po kolei zrobić, żeby wszystko było legalnie (przerwanie programu? ślub dzień po jego zakończeniu?) nie ma niestety nic :/

    • No niestety takie uroki internetu… Niby jest wszystko, a jednak jak się czegoś potrzebuje, to nic nie można znaleźć :/ Ja się już parę razy przejechałam, bo w różnych miejscach czytałam różne informacje, wiele z nich zaprzeczało temu, co widziałam wcześniej… I byłam tylko bardziej pogubiona.

  • Facebook to świetny pomysł! 🙂

    • Dzięki za opinię 🙂

  • Anonymous

    Taka "milosc wlasna" lub jak to nazwalas "pochylenie sie nad soba" bardzo ulatwia zycie. I naprawde wszystko staje sie prostsze. I innych ludzi tez czlowiek inaczej widzi i potrafi sie nad nimi pochylic.
    Oczywiscie nie mozna tej milosci wlasnej mylic z egoizmem.
    Gdzies napisalas, ze nawet Twoj maz (jak to ladnie brzmi, prawda?) musi czasem odpoczac od Alici. To jest ten przejaw pochylenia sie nad soba jak sadze. Jeden z wielu przejawow.
    Agulaw

    • Aa no jeśli patrzymy na to w ten sposób, to nie jest tak, że ja nie mam tego uczucia do samej siebie za grosz! Mam, bo w końcu jak coś/ktoś mnie denerwuje, to nie zaciskam zębów udając, że wszystko jest okej, tylko mówię, co mi nie pasuje głównie dlatego, że nie chcę być w sytuacji, w której czuję się źle.
      Ja uważam, że każdy jest egoistą cały czas, tylko kwestia jest taka, że różni ludzie mają różne sposoby na wyjaśnienie tego słowa no i w większości przypadków egoizm odbierany jest jako coś negatywnego.

  • Fanpage na Facebooku? Taaak! Będzie o wiele łatwiej by być z blogiem na bieżąco :))

    • Ok, dzięki za komentarz! 🙂

  • Anonymous

    hej, zaczęłam pisać bloga – chyba nawet sama mnie trochę zainspirowałaś 🙂
    nie jest to tematyka au pair, tylko trochę taka życiowa ale wpadnij w wolnej chwili 🙂

    professionalcreep.blogspot.com

    • Na pewno wpadnę! 🙂

  • Zakochałam się w tym kocie! Jakie piękne umaszczenie! I futerko wygląda na takie miękkie! <3
    A co do ptaków- moja kotka też przynosi. Sąsiadom łowi ryby i rozstawia na kamieniach wokół oczka. To jej trofea chyba 🙂

    alicetheladybird.blogspot.com

    • No jej futro jest bardzo miękkie, to prawda. Haha to widzę, że to dość popularna sprawa!

  • hej Aga 🙂
    Myślę ze pomysł z fejsem jest spoko 🙂 Twój kotek jest bardzo ładny 🙂
    Pozdrawiam
    Anulka 😀
    p/s piszesz ciekawe notki 🙂

    • Cieszę się, że są dla Ciebie ciekawe 🙂

  • Anonymous

    Skąd informacja na IG ,że jesteś 'pole dancer'? 😀

    • Bo lubię to, co robię, więc sobie dodałam 🙂