Radzenie sobie ze strachem. – Część 2.

Ten post to kontynuacja poprzedniego, który
znaleźć możecie klikając TUTAJ.
                Jeśli chcesz pomóc swojemu dziecku poradzić sobie ze strachem, najpierw musisz zapytać sam siebie: „czy jest to dla mnie ok, jeśli moje dziecko się boi? Sprawia mi to jakiś problem?” Niektóre popularne reakcje rodziców w sytuacjach, kiedy dziecko czuje strach:
– Zawstydzenie – jeśli strach sprawia, że dziecko jest inne niż inne dzieci i rodzice nie chcą być odbierani, jako ci z porażką.
– Strach, że dziecko nigdy nie będzie „normalne” (na przykład, ktoś opublikował komentarz – „jeśli nie popchniesz dziecka do tego, by weszło do wody, nie będzie w stanie w przyszłości mieć przyjaciół, bo będzie zbyt strachliwe, by robić to, co inni”).
– Rodzice mogą czuć się bezradni i niekompetentni, jeśli nie wiedzą, jak pomóc swojemu dziecku lub nie czują się pewnie w używaniu ich zdolności do pomocy.
                Zawstydzenie
Kiedy dziecko pokazuje strach, wiele rodziców niestety widzi zachowanie ich dziecka jako tchórzostwo. Wyobrażają sobie, że inni będą oceniać je w taki sposób i popularną reakcją rodzica jest poczucie wstydu. Boją się stracić aprobatę innych. Jest to bardzo prawdopodobne, że inni nie pochwalą rodzica, który wspiera swoje dziecko w tak stresującej sytuacji. W tym momencie rodzic musi zdecydować czy warto podjąć to ryzyko, czy może to drugie, czyli niewspieranie dziecka. Kiedy dziecko czuje się zagrożone, a zaufana osoba wybiera odmówienie wsparcia i preferuje rozpraszać uwagę, kłócić się, oceniać, kpić, nauczać, więź zaufania słabnie idąc w parze ze słabnącym wpływem, jaki rodzic może mieć na dziecko. Jest to prawdopodobne, że zacznie ono unikać stresujących sytuacji całkowicie po tym, jak zobaczyli, że nie mogą ufać, że ktokolwiek będzie ich wspierał.
                Strach, że dziecko nigdy nie będzie „normalne”.
Jeśli obawy dziecka mogą skutkować izolowaniem społecznym, jak w przykładzie o pływaniu powyżej, rodzic może myśleć, że coś MUSI być zrobione z tym. Przypuszczam, że pod tą desperacją kryją się bolesne wspomnienia z odrzuceniem i izolowaniem, które dotyczą rodzica. Dla nich jest to nie do zniesienia, by podjąć to ryzyko pozwolenia dziecku udźwignąć ten problem samemu. Jednak niebezpieczeństwem dla dziecka, jakie kryje się za przejęciem kontroli nad sytuacją przez rodzica, jest to, że owe dziecko będzie czuć się zdradzone i będzie widzieć rodzica jako zagrożenie. To może im pomóc lub nie w pokonaniu strachu przed pływaniem na przykład, ale wrzucenie ich do wody BĘDZIE miało negatywny wpływ na wasz związek! Nieryzykowne podejście to ułatwienie dziecku konfrontacji z jego strachem. To podniesie jego poziom zaufania i zredukuje niepokój.
                Rodzice mogą czuć się bezradni i niekompetentni, jeśli nie wiedzą, jak pomóc swojemu dziecku lub nie czują się pewnie w używaniu ich zdolności do pomocy.
„Zdolności do pomocy”, jakie przedstawimy teraz nie są popularną wiedzą. Używane są głównie przez terapeutów i doradców ze świetnym skutkiem. Ale ta zdolność, którą nazywamy aktywnym słuchaniem, jest bardzo łatwa i wymaga tylko trochę pracy, by być w tym dobrym. Z czasem może to wejść na stałe do Waszego sposobu komunikowania się i będzie to bardziej naturalne, niż nie używanie tego. Tym razem przedstawimy to po krótce, a w następnym poście rozwiniemy ten temat.
                Kiedy dziecko odczuwa „nieracjonalny” strach – ten, który nie ma sensu dla nas, wtedy NAJBARDZIEJ potrzebują naszego wsparcia. Te „nieracjonalne” obawy istnieją tylko w rzeczywistości dziecka i nikogo innego. To sprawia, że muszą stawić czoła zagrożeniu same. Poprzez słuchanie dziecka z celem widzenia tego, co ono widzi i czuje, gwarantujemy mu, że my też widzimy to zagrożenie, i że nie jest samotne. By to zrobić, musimy nieco usunąć nas samych z naszej rzeczywistości i wejść w tę dziecka. Aby usunąć nas z naszej rzeczywistości, musimy zawiesić swoje oceny moralne, zrezygnować z próby rozwiązania problemu oraz zaakceptować WSZYSTKIE myśli i uczucia dziecka jako ważne i racjonalne (so jest prawdziwe… w jego rzeczywistości). Kiedy dziecko czuje, że ma towarzystwo w jego przerażającej rzeczywistości, staje się to wszystko mniej przerażające. Teraz ma kogo, z kim może podzielić się tym, czego doświadcza. Nie musi martwić się tym, by bronić swojej realności z tą jego rodziców. Teraz jest ten moment, kiedy dziecko może rozważyć zagrożenie, które na niego czycha. Zaczyna widzieć możliwe rozwiązania problemu, który zaledwie chwilę wcześniej wydawał się nie do pokonania. Jego towarzysz słucha jego rozwiązań i powtarza je, by pozwolić dziecku rozważyć je bardziej uważnie. Kiedy znajdzie rozwiązanie, z którym czuje się dobrze to wie, że może się kierować w tym kierunku. Teraz to dziecko jest tym, które działa, a nie reaguje, znalazł kontrolę, kiedy wcześniej czuł, jakby nie miał jej w ogóle.
                Użyjemy scenkę z dziewczynką, która bała się zjechać ze zjeżdżalni wodnej:
Dziewczynka: „Nie chcę zjechać z tej zjeżdżalni, boję się!”
Dorosły: „Nie chcesz tam iść, za bardzo się boisz! Chciałbym zerknąć z góry.”
Dziewczynka: „Nie ma mowy, jest za wysoko i boję się, że będę mokra!”
Dorosły: „Według ciebie zjeżdżalnia jest zbyt wysoka, i że zmokniesz, jeśli wejdziemy na górę.”
Dziewczynka: „Tak, nie chcę zmoknąć.”
Dorosły: „Rozumiem, chcesz zostać sucha. Nie widzę, by ktokolwiek moknął, będąc na górze. Jeśli zobaczę coś, co powie, że może tak się zdarzyć, nie będę miał nic przeciwko, by wrócić na dół.”
Dziewczynka: „OK, zgadzam się. Zobaczmy, jak to wygląda.” [Na górze zjeżdżalni.]
Dziewczynka: „Oh, NIE MA MOWY, że tędy zjadę!”
Dorosły: „Widzę, że podjęłaś decyzję! To wygląda jak super zabawa dla mnie!”
Dziewczynka: „Tak, jest o wiele wyżej, niż myślałam na początku i wygląda to bardziej przerażająco, niż jak zabawa!”
Dorosły: „Nie byłaś przygotowana na to, że będzie tak wysoko i wygląda to przerażająco!”
Dziewczynka: „Tak! Ale wiesz co… wydaje się, jakby wszyscy byli zadowoleni i podekscytowani. Mają tu może jakąś mniejszą zjeżdżalnię?”
Dorosły: „Tak, mają jedną w połowie taką, jak ta. Mogę pójść tam z tobą, jeśli chcesz.”
Dziewczynka: „Nie jestem jeszcze gotowa na coś tak wysokiego. Chciałabym zobaczyć tę mniejszą. Może zjadę z tej za rok!”
Używanie tej umiejętności może zapewnić sprzyjające środowisko, w którym dzieci (i każdy inny człowiek) może znaleźć schronienie przed lękiem, które pozwoli im czerpać radość z pełnego wyrażania siebie oraz da dumę z powodu rozwiązywania swoich własnych problemów i posiadania kontroli nad swoim własnym życiem.
                Wróćcie za dwa tygodnie, by przeczytać więcej o tym, jak wspierać dziecko w stresujących sytuacjach – przedyskutujemy to bardziej szczegółowo.
Do następnego!
Aga & Nathan
PS. Odpowiedziałam na wszystkie komentarze pod resztą postów.
//
Zdjęcie główne postu: jopax_caballero
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Anonymous

    Hej Aga 🙂 Czy Filip Bobek ma swoja oficjalna strone albo czy Wasz fanklub ma jakas strone?:))))

    • Hej :). Nasz fanklub to filipbobek.ubf.pl i jest to jedyna strona, z którą Filip współpracuje. On sam nie ma jednak oficjalnej strony.

  • Anonymous

    Bardzo przydatny post! Więcej takich :))

    • Co dwa tygodnie w czwartki! 🙂

  • Hi dear, Your blog is so nice, I am totally inlove with your style 🙂 Would you like to follow each other? Let me know and I am inmediatelly as soon as possible follow you back. Have a nice day and great summer :))
    http://szepsegpotty.blogspot.com

    • Sure! I'll leave a comment on your blog soon just in case you don't check this place out 🙂

  • Aga, uważam, że Twoje posty właśnie na temat wychowania/radzenia sobie z dziećmi to strzał w dziesiątkę.
    Co więcej, ja zawsze byłam zdania, że strach jest rzeczą naturalną. Wydaje mi się, że dorośli boją się, gdy dziecko zmuszone jest do skonfrontowania z własnym strachem – co jest zupełnie błędną strategią, bo strach jest nieodłącznym elementem życia. Jeśli nie nauczymy maluchów radzenia sobie z nim, to życie dorosłe przyniesie wiele niespodzianek …

    buziaki!!!

    • W sensie chodzi Ci o to, że rodzice boją się, że dziecko sobie nie poradzi? Na pewno czasem jest to jeden z powodów. Ja bym powiedziała, że może nie, że my uczymy, ale dajemy im samym dowiedzieć się, co jest dla nich dobre, a co nie.
      Cieszę się, że Ci się podobają te posty! 🙂