Miesiac po przylocie, a tu nadal cud, miod i orzeszki!

Dzisiejszy post bedzie w formie listy ciekawostek. Postaram sie wytezyc resztki swoich szarych komorek i napisac to, co zainteresowalo mnie najbardziej; to, co zapadlo mi pamiec; itp. w ciagu tych 31 dni, ktore minely mi dzisiaj w Stanach. A na koncu kilka fot oczywiscie. Enjoy!
01. Mamy juz grudzien, a ja kompletnie tego nie czuje. Gdyby nie to, ze nie ma lisci na drzewach, to bym pomyslala, ze jest wiosna. Codziennie mam tu ok. 20 stopni ciepla, co jest dla mnie niewiarygodne i caly czas zachwycam sie tym jak glupia.
02. Jakis czas temu byl taki jeden dzien, kiedy rano spadlo troszke sniegu, natomiast w ciagu dnia slonce swiecilo tak, ze lazilam po dworze w koszulce i sweterku!
03. Niewazne, ze wieczorem deszcz leje tak, ze nic nie widac i wiatr urywa glowe. Niewazne, zupelnie niewazne. Jesli dziecko chce wyjsc na dwor w krotkich spodenkach i koszulce na ramiaczkach w momencie, gdy dorosly ubiera kurtke z polarem, to prosze bardzo. W koncu to dziecko zmarznie, nie?
04. Uwielbiam jezdzic tu autem, bo po ulicach sie po prostu plynie! Pomijam kwestie tego, ze juz sie tak przyzwyczailam do jazdy 130km/h, ze jak jade 80 na mniejszej drodze, to mam wrazenie, ze wleke sie jak zolw.
05. Niesamowicie denerwuje mnie to, ze naprawde DUZA czesc Amerykanow nie uzywa kierunkowskazow. Byl taki jeden moment, kiedy prawie dostalam zawalu, gdy na autostradzie jakis kretyn zmienial pas nie informujac o tym i bedac tam blisko mnie, ze mialam wrazenie, ze miedzy nami byla odleglosc zaledwie jednego centymetra.
06. Do najblizszego sklepu typowo spozywczego jade autem 10 minut, natomiast do takiego wiekszego z mnostwem kosmetykow i ciuchow – 25 min. Do tego pierwszego chetnie chodzilabym czasem spacerkiem, ale… nie ma chodnikow. Koncza sie w momencie wyjazdu z mojego „osiedla”.
07. Moje miasteczko jest zbudowane po kole. Wychodzac z domu skrecam np. w lewo, ide chodnikiem caly czas przed siebie i wracam od drugiej strony. Fajne to jest!
08. Zauwazylam, ze w sklepach, w ktorych bylam, ceny produktow podawane sa bez podatku, natomiast tuz obok tej duzej ceny na zoltej karteczce jest taka mniejsza na czerwonej, ktora przedstawia juz kwote wraz z wliczonym podatkiem, wiec jak sie czlowiek przyjrzy to wie, ile w koncu zaplaci.
09. Fajna opcja jest ATM drive-thru, czyli bankomaty, do ktorych podjezdza sie samochodem.
10. Nathan wyjezdza czasem z pracy do roznych miejsc. W poniedzialek ma byc w Louisville, Kentucky. Mial leciec w poniedzialek rano i wrocic wieczorem, ale zapytal, czy nie chcialabym poleciec moze i zobaczyc nowego miejsca. Ja oczywiscie, ze bym chciala! Nie mam tego miejsca na mojej liscie rzeczy do zobaczenia, natomiast przeciez nie moglabym przegapic okazji do zobaczenia czegos nowego w Ameryce! Takze jutro wieczorem lecimy w trojke, a wracamy we wtorek rowniez wieczorem.
11. Ludzie tutaj sa niewiarygodnie mili. Przynajmniej ci, ktorych mialam okazje spotkac w ciagu mojego krotkiego jeszcze pobytu w tym kraju. Niesamowicie podoba mi sie to, ze machaja mi, gdy przejezdzam obok nich albo ze mowia „hi, how are you?” za kazdym razem, gdy mijam kogos, spacerujac rano… Mialam kilka sytuacji, kiedy potrzebowalam zapytac kogos o cos tam i nie bylo z tym zadnego problemu – zatrzymywala sie kazda osoba, ktora zaczepilam i z usmiechem na twarzy starala sie pomoc.
12. Musze sie przyzwyczaic do tego, ze co dwa tygodnie przychodzi do domu ekipa sprzatajaca. Dziwnie sie dzisiaj poczulam w momencie, gdy przebieralam sie rano i rzucilam sporo ciuchow na lozko, po czym wyszlam z domu. Po powrocie wszystko bylo ulozone w kosteczke.
13. Nie wiem, czego to jest kwestia, ale od momentu, kiedy tu przyjechalam, moje okna w pokoju i w lazience sa caly czas otwarte. Jest mi wiecznie tak cieplo, ze nie ogarniam. Laze po domu ubrana w krotkie spodenki i koszulke na ramiaczkach, a nadal jest mi goraco. Czy to jest normalne?!
14. Rozwala mnie ilosc wszechobecnych znakow STOP. One sa WSZEDZIE!
15. Nie zlicze, ile razy slyszalam pytanie, ile mam wzrostu. Wiem natomiast, ze rowne 6 razy uslyszalam, ze mam super akcent.
16. Czeki sa tu w powszechnym uzyciu nadal. Pisalam to w ktorejs notce, ale powtorze i tu – mozna zrealizowac czek poprzez aplikacje w telefonie. Wystarczy zrobic jego zdjecie, wpisac kwote i zatwierdzic. Tyle.
17. Mam wrazenie, ze wszelkie napoje tutaj sa milion razy slodsze, niz w Polsce. Nawet w domu nie pilam takich rzeczy, wiec tutaj tym bardziej, ale sprobowalam z ciekawosci. Pamietam, jakim szokiem bylo dla mnie to, ze woda do picia cuchnela chlorem i byla tak niedobra, ze po jednym lyku zrezygnowalam z dalszego picia. Nie mam juz tego problemu, bo w domu pijemy wode, ktora najpierw przechodzi przez filtr.
18. W mojej okolicy jest bardz oduzo roznych zwierzat. Zaczynajac od krolikow, poprzez rozne stworzenia typu oposy, konczac na duzych jak np. sarny. Ja, jako osoba uwielbiajaca zwierzeta, z ciezkim sercem patrze na te porozjezdzane na ulicach. A niestety bardzo czesto sie to tutaj zdarza.
19. W tym momencie swiateczne piosenki grane sa non stop WSZEDZIE. Doprawadzalo mnie to do szalu w Polsce i doprowadza mnie tutaj, dlatego ze ja naprawde nie lubie swiat. Cale szczescie moja Host Family ich nie obchodzi. Choinke ubierzemy ze wzgledu na Alicie, ale generalnie szalu bozonarodzeniowego nie bedzie. Co nie zmienia faktu, ze podoba mi sie, jak ludzie ozdobili niektore domy w okolicy.
20. Bedac w roznego rodzaju restauracjach trzeba pamietac o tym, ze zazwyczaj porcje sa tu o wiele wieksze, niz u nas. Normalna rzecza jest proszenie o pudelko i pakowanie sobie jedzonka na wynos. W sumie nie jest to takie zle, nie?
21. W tym momencie czuje, ze to jest dokladnie to miejsce, w ktorym powinnam byc i bardzo lubie to uczucie 🙂.
Calkiem niedaleko jest miejsce, gdzie ktos hoduje dwa konie.
Jezdzimy do nich co pare dni i dokarmiamy jablkami, marchewkami i cukinia.
Alicia bardzo to lubi.
Mapa, ktora namalowalam na jednej z moich scian.
Zrobilam to w ciagu trzech dni i jestem dumna z efektu!
Mam zamiar zaznaczac na niej wszystkie miejsca, ktore odwiedze,
a jednym z moich celow jest postawienie nogi we wszystkich stanach.

 

Etapy pracy :).
Nasz kot, a raczej kocica – Cleopatra.
Upodobala sobie siedzenie na parapecie w moim pokoju.
Wesola pszczola!
Alicii bardzo spodobala sie mapa na mojej scianie,
wiec sama tez zechciala malunek na swojej!
Odpoczywajac po KOLEJNEJ porcji mrozonego jogurtu…

 

Slit focia w lustrze, ktora wyslalam Magdzie,
bo chciala zobaczyc, jak wygladam :D.

 

Takie tam kwiatki.

 

Moje ulubione zdjecie dotychczas :).
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Uwielbiam punkt nr 21 ! Bardzo się cieszę z tego powodu Aga i wiem dokładnie co czujesz. Łap te chwile, nie przestawaj, takim ludziom jak Ty się udaje i przywieziesz najpiękniejsze wspomnienia gdziekolwiek byś tam nie była 🙂

    I punkt 10 też super sprawa!

    Buziaki!

    • Ciesze sie, ze obie mozemy to powiedziec :)).

  • Anonymous

    Hej! Moze dziwne pytanie i prosba zarazem ale czy moglabys podac stacje na ktorej sa puszczane swiateczne piosenki. Bo czesto slucham radia w samochodzie ale nie slyszalam jeszcze zadnej swiatecznej piosenki a je uwielbiam. Pozdro Ania

    • Nie mam pojecia, bo nie slucham radia w ogole. Chodzilo mi o sklepy, restauracje, stacje benzynowe, itp.

    • Do

      haha! u mnie w aucie mam radio fm i satelita – w tym z satelity jest kilka stacji swiatecznych przez 365 dni w roku 😮 masakra…! u mnie swieta sa juz od 2 tyg ! 😀

  • Anonymous

    wstawilabys kiedys zdjecia twojego pokoju, domu i okolicy?

    • Pewnie :). Ogarne to w najblizszym czasie!

  • Anonymous

    Fajnie by bylo jakbys napisala posta o kieszonkowym i o lokalnych kosztach produktow.

  • geniuszu artystyczny! 😉 Życzę Ci żebyś w każdym stanie postawila stope 😉 a Alicia jest taka słodka ;*

    • Nie wiem czy geniusz to nie za duzo, ale dziekuje ;D.

  • N.

    Mega fajną opcją jest to, że możesz jeździć w różne miejsce- odhaczysz już kolejny stan 🙂 I gratuluję pomysłu na namalowaną mapę- wyszła naprawdę pięknie! Pozdrawiam, oby dalej wszystko było takie wspaniałe!

    • Tak, bardzo mi sie to podoba, nie ukrywam :)). Dzieki!

  • Anonymous

    Ale ten czas szybko leci.. juz miesiac 🙂

    • Nim sie obejrze, a minie pol roku 🙂

  • Kochanie, piękna jest ta mapka 🙂 Jak mi wysłałaś zdjęcie, to nie mogłam się napatrzeć. Dziewczyno, masz super pomysły i mega talent 🙂
    I czytam Twojego blogi z przyjemnością, bo widzę jak bardzo jesteś szcześliwa i jak bardzo los Ci sprzyja. Tak się dzieje, gdy człowiek się nie poddaje i idzie do przodu, mimo krzyku społeczeństwa, że coś jest niemożliwe.
    super Aguś, aż mi się ciepło na sercu zrobiło 🙂
    buziaki!

    • Dzieeeeeki :).
      Tak, w moim slowniku nie ma stwierdzenia "poddac sie".

  • bardzo ladna mapa! a potem mozna to zamalowac i nie bedzie widac? super wygladasz z Alicia na ostatnim zdjeciu 😉 korzystaj z zycia ile dasz rady! pozdrawiam jagoda 😉

    • Pewnie, ze mozna zamalowac. Przypuszczam, ze musialabym nalozyc przynajmniej 5 warstw tego koloru, ktory mam na scianach, zeby to zakryc. Ale nie mam zamiaru, wiec sie nie martwie :D.
      Dzieki 🙂

  • Ciesz się ze sprzyjającej pogody, bo tu u nas hula wiatr jak szalony. Nie tylko u nas, w całej Europie… No i takim sposobem mój "Mikołaj" przyleci z dwugodzinnym opóźnieniem…
    Pomysł z mapką na ścianie jest rewelacyjny! Podziwiam, że udało Ci się to wszystko tak rozplanować i naszkicować w takiej skali! 🙂
    A co do kotki i jej siedzenia na parapecie w Twoim pokoju, wydaje mi się, że czuje od Ciebie Irysa 😀

  • Aga! Matko, tak cudownie się Ciebie czyta, że to jakieś nieporozumienie. Cieszę się, że udało Ci się tak trafić i 3mam kciuki.. powoli zaczynam mocno zazdroscic, ahh, pocieszam sie, ze juz niedlugo wpadne do USA i a nóż znajdę cudowna rodzinke 😉

  • Nie spotkałam jeszcze, wśród masy przeczytanych prze mnie blogów osoby, która by żałowała wyjazdu 😀 I bardzo dobrze! Twoja host girl jest śliczna!
    Powodzenia! :*

  • Ciekawy blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

  • Haha słit focia była pierwsza klasa!
    Nawet kalendarz załapał się na jednym zdjęciu 😀
    Ostatnie, z Alicią – moje też ulubione!
    21 :))))))))))))))

  • Ola

    Ja mam wrażenie, że to nie używanie kierunków podczas jazdy to jest jakaś zaraza, ale głównie za granicą. Będąc we Włoszech u siostry byłam zdruzgotana, że na rondzie każdy skręca jak chce nie informując o tym nikogo. Zero zaufania.

    • Aga

      Ojej, jak byłam we Włoszech to pamiętam, co tam się działo na ulicach!! Normalnie jakby nie było ŻADNYCH przepisów. Strach było przejść przez ulicę 😉