Wyjazdy i powroty… I tak w kółko.

Wróciłam! A jutro znowu jadę do kolejnego miejsca, znowu Polskimbusem, ale teraz sama. Tym razem nieco bliżej, bo tylko do Łodzi, ale dobre i to, nie? Z Łodzi do Krośniewic (busem, który odjeżdża nie wiem skąd), wieczorem znowu do Łodzi, a do Warszawy wracam w nocy z czwartku na piątek i w piątek do pracy… Cóż. Mam zamiar spędzić tam dwa dni i łączy się to z czasem zwanym „pożegnania”, więc o tej wycieczce opowiem w odpowiedniej notce pod koniec miesiąca.
O Bratysławie już post napisałam, ale na razie siedzi sobie u mnie w wersjach roboczych, bo muszę dodać jeszcze kilka zdjęć i dopiero wtedy będzie całkiem gotowy do publikacji. Taka długa opowieść mi wyszła, że szok! Bez kitu, ten blog będzie genialną pamiątką za jakiś czas, a że i Wam fajnie się to wszystko czyta, to mi tym lepiej się to pisze, bo nie gadam sama do siebie. A naprawdę tego nie lubię. W sensie, gadać do siebie.
A tak trochę bardziej w głównej tematyce bloga, to powiem Wam, że wzięłam się już tak całkowicie za mój ‚orientation project’. Właściwie to już dawno to zaczęłam, ale to było na zasadzie zbierania materiałów i drukowania ich. A że już większość mam, to dzisiaj w końcu zacznę to robić, żeby nie zostawiać nic na ostatnią chwilę. Jak tylko pójdę jeszcze zaraz na pocztę i potem do ksero, dziżys, co za dzień! Latam jak głupia od rana po całym mieście.
Czytając o Atlancie dowiedziałam się np. tego, że jest tam największe oceanarium na świecie i główna siedziba Coca-Coli. Wcześniej nie wiedziałam, bo skąd, ale teraz chłonę wszystkie informacje i czytam coraz to nowe rzeczy w każdej wolnej chwili. Natomiast miasteczko, w którym będę mieszkać, ma tylko 1.4km2 powierzchni! Porównując, Ursynów (moja dzielnica) ma 48,6km2. Niezła różnica!
Zostało 19 dni!!!!
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram