failed!

Ja nie mogę, chyba ataku serca dostanę przez to wszystko. Wczoraj umówiona byłam na rozmowę na godz. ok. 22. Od 21 łaziłam z telefonem w ręku. 22 – nic. 22:30 – nic. Mi już się oczy zamykały (wyjaśniam – chodzę wcześnie spać). 22:45 – nic. 23 – zasnęłam. Nawet nie wiem, kiedy. Obudziłam się rano, patrzę na telefon – nieodebrane połączenie z numeru prywatnego o godz. 23:10. Świetnie. Okazało się, że utknął na spotkaniu w pracy. Umówiliśmy się więc na dziś na tę samą porę. Ja znowu w pełnej gotowości i postanowiłam, że co by się nie działo, to nie zasnę, póki nie zadzwoni. Godz. 22:15 – telefon. Odbieram i… nic. Cisza, ani jednego słowa nie słyszałam, kompletnie nic. Kilka razy powtórzyłam coś tam w stylu „halo?!”, ale i tak głucho. Parę minut później dostałam maila, że próbował dziś, ale nic z tego i czy jutro może inna godzina bardziej by mi odpowiadała. Wychodzi na to, że on mnie też nie słyszał! Jutro już pożyczę laptopa od mojego ojca i na nim wejdę na Skype (na moim nie działa). Może nic się nie zepsuje. Wkurzam się, bo z każdym  kolejnym mailem i dodatkowo z jakimś zdjęciem/filmikiem dziewczynki, jakiekolwiek wątpliwości rozpływają się jak w oka mgnieniu. Dlatego zależy mi, żeby wszystko było okej, żeby dało się pogadać po ludzku. No, także do trzech razy sztuka, nie?
Aż mi się spać odechciało O_o
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE