Dear September, be good to me, please!

W moim roomie cisza aż wiatr świszczy. Za tydzień dodam nowy filmik i doszłam do wniosku, że dopiero wtedy go tu wrzucę, bo będzie lepszy.
***

 

Czy ktoś z Was był kiedyś w Dublinie? Lecę tam w przyszły wtorek na niecałe cztery dni i nie mam zielonego pojęcia, co mam ze sobą zabrać i jak się ubrać. Czy lecieć w balerinach, czy raczej w jakichś półbutach? A może wziąć kalosze?! Jak pewnie zauważyliście, lato jest już na wyczerpaniu i nie wiem, czy wierzyć w prognozy, mówiące, że w przyszłym tygodniu mają być upały… Wielka szkoda, że już wrzesień, bo w ogóle się nie wygrzałam. Było co prawda kilka upalnych dni, ale właśnie problem w tym, że było ich tylko kilka… Co jednak nie przeszkodziło mi w opaleniu się w dziwny sposób ;). Wiecie, kiedy mi ta opalenizna zejdzie? Zapewne w okolicach maja 2014 będzie jaśniejsza, ale i tak nie zejdzie do końca. Serio. No, ale wracając do głównego tematu… W Dublinie zawsze jest chłodniej, niż u nas, a w dodatku często pada deszcz. Pytanie tylko, czy ich 15 stopni to wiejący wiatr i taka zimnica, jak u mnie dzisiaj (naprawdę, prawie zamarzłam), czy właśnie nie do końca? No nie wiem, po prostu nie wiem. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że lecę tam z koleżanką i mamy wykupiony tylko jeden bagaż! Musimy się zmieścić w jednej walizce i dwóch torbach podręcznych, więc nie można szaleć. W dodatku jednym z naszych planów jest pójście do Primarka, więc nie wiem czy nie skończy się na tym, że będziemy musiały coś wysłać pocztą albo dokupić bagaż haha Kill me.Nie planowałam jechać tam, jakoś nigdy mnie nie ciągnęło w tamte okolice. Wyszło przypadkiem, bo moja kumpela napisała mi smsa: „Aga, są tanie loty do Dulina we wrześniu”. Co ja na to? „Lecimy!” Mega plusem jest to, że na lotnisko mam tylko 20 minut drogi, więc tym razem nie trzeba nigdzie dojeżdżać.

Nie ukrywam jednak, że dobrze się złożyło, że były te tanie loty, bo łączy się to z pewnym wydarzeniem, w którym weźmiemy udział. Dokładniej – chodzi o występ amerykańskiej grupy the Chippendales :D. W ciągu ich zeszłej europejskiej trasy zaliczyłyśmy kilka pokazów i teraz będzie podobnie, bo już mamy kilka planów. Fajnie będzie! Trzeba się oderwać od szarej rzeczywistości.
A’propos, chciałabym zaznaczyć, że to nie jest tak, że oni się tylko rozbierają i przy okazji obmacają sobie dziewczyny… Nie, nie. Sama miałam podobne zdanie rok temu, zanim poszłam pierwszy raz na ich występ. Byłam mega pozytywnie zaskoczona tym, co zobaczyłam! Także jeśli ktoś chciałby się przekonać, to zapraszam do Warszawy 30 września ;).

Berlin, listopad 2012 / Hamburg, grudzień 2012
Na obu fotkach Magda, JJ, Matt, ja i Kevin, za którym nie przepadamy ;).

Pozdrawiam cieeeeepło!

PS. Powodzenia w szkole dla tych, którzy dziś znowu zaczynają lekcje :).
PS 2. Nie podoba mi się to, jak wygląda mój blog… Muszę to ogarnąć w najbliższym czasie.

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE